POLITYKA

Wtorek, 21 listopada 2017

Polityka - nr 2 (3093) z dnia 2017-01-11; s. 63-65

Nauka

Anna Maziuk

Rozmowy drzew

Niemiecki leśnik Peter Wohlleben, autor książki „Sekretne życie drzew”, mówi, że drzewa z plantacji z przyciętymi korzeniami nie stworzą sieci socjalnych połączeń, nie będą się komunikować i wspierać.

Anna Maziuk: – O drzewach mówi pan jak o ludziach, że słyszą, rozmawiają ze sobą, wyczuwają smaki…
Peter Wohlleben: – Zgadza się, drzewa rozpoznają na przykład ślinę różnych zwierząt. Najnowsze badania Uniwersytetu w Lipsku pokazują, że kiedy jeleń wgryza się w gałązkę, buk reaguje inaczej, niż kiedy łamie ją człowiek. Jeszcze inaczej drzewa reagują na ślinę gąsienic. Np. dęby wydzielają wtedy specjalny sygnał zapachowy, wzywając w ten sposób na pomoc drapieżniki, małe osy błonkówki. Składają one jaja w pożerających liście gąsienicach, które w konsekwencji zostają zjedzone od środka.

Jak wygląda komunikowanie się drzew?
Drzewa porozumiewają się poprzez system korzeni nazywany wood wide web. Przekazywane są tam ostrzeżenia dla sąsiadów, aby mogli się przygotować na niebezpieczeństwo: ataki insektów czy susze. Te sygnały przesyłane są, podobnie jak w przypadku naszego systemu nerwowego, zarówno poprzez impulsy elektryczne, jak i substancje chemiczne. Tam gdzie nie sięgają korzenie drzew, informacje pobierane są przez połączoną z nimi sieć grzybów. Drzewa odwdzięczają się swoim „pomocnikom”, dostarczając im cukier. Grzyby z kolei rozdzielają go pomiędzy rywalizującymi gatunkami, takimi jak buk i dąb czy daglezja i brzoza, zabezpieczając się w ten sposób na wypadek problemów z głównymi żywicielami.

O czym jeszcze drzewa rozmawiają?
Nie wiemy, o czym mówią, kiedy jest im dobrze i nic im nie grozi, bo takiej sytuacji nie da się zaaranżować w warunkach laboratoryjnych. Wiemy natomiast, że korzenie drzew tworzą coś w rodzaju struktur mózgowych, w których zachodzą procesy podobne do procesów mózgowych. Najnowsze badania Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej w Vancouver pokazują, że drzewa-matki łączą się korzeniami tylko z dziećmi, które wyrosły z ich nasion, i to właśnie im, niczym karmiące piersią, przekazują roztwory cukru. Ten sam uniwersytet dowiódł także, że starsze drzewa przekazują swoją wiedzę młodszym. Dzięki temu w Kanadzie obowiązują przepisy nakazujące zachowywać stare drzewa podczas zrębów.

Liczyć też umieją?
Oczywiście, a żeby to robić, muszą mieć też pamięć. Badania na jabłoniach wykazały, że w pierwszych ciepłych dniach wiosny nie wypuszczają one liści ze względu na to, że mogą jeszcze przyjść przymrozki. Skąd to wiedzą? Czasem wiosna długo nie nadchodzi, cieplej robi się dopiero w maju. Drzewa liczą wiosenne dni z temperaturą powyżej 20 stopni, dopiero po czterech do ośmiu ciepłych tygodniach wypuszczają nowe liście. Drzewo, które przetrwało suszę, zapamiętuje, że popękało w środku, co było bolesne. Kolejnej wiosny nie zużyje całych zapasów wody od razu, zostawi część na potencjalne suche lato.

Twierdzi pan, że one wręcz się o siebie troszczą.
Kiedy jedno drzewo jest chore, dostaje wsparcie od sąsiadów tego samego gatunku. Drzewa wzajemnie wyrównują swoje słabe i mocne strony poprzez korzenie i sieć grzybów. Miarą dobrostanu drzewa jest bowiem dobrostan otaczającego go lasu, kiedy giną najsłabsi, las traci zwartość, a w konsekwencji narażone są również silniejsze okazy. Jeśli zostaną zaatakowane np. przez owady, nie mogą już liczyć na wsparcie słabszych sąsiadów. Niektóre drzewa tworzą nawet coś w rodzaju par – rosną razem przez lata i kiedy jedno z nich umiera, drugie w ciągu kilku lat podzieli jego los. Las wspiera nawet sterczące pnie. Przypuszcza się, że w przypadku pni starych drzew chodzi o cenne informacje, którymi mogą się one podzielić z otoczeniem.

To przeczy temu, co głoszą leśnicy, że drzewa potrzebują dużo światła, żeby rosnąć.
W interesie leśników jest, aby drzewa rosły jak najszybciej. Gdyby czekali, aż drzewa w pełni dorosną, nie mieliby z tego zbyt dużych zysków. W naturalnych warunkach młode drzewo musi poczekać nawet setki lat pod gałęziami drzewa-matki do czasu, kiedy ona umrze. Wówczas dostaje więcej światła i może wystrzelić, ale trwa to maksymalnie 20 lat, bo sąsiadujące z nim duże drzewa ponownie przysłaniają powstałą przestrzeń i znów musi czekać kolejne stulecia, żeby w pełni dorosnąć. Dla drzewa zatem moment, kiedy dostaje więcej światła, jest sygnałem, żeby wykorzystać całą energię, która dotąd była rozdzielana na różne czynności życiowe, np. walkę z insektami, na szybki wzrost. Drzewo jest w stanie tak intensywnie rosnąć maksymalnie przez 10–20 lat, potem zazwyczaj przechodzi w stan spoczynku.

Problem w tym, że leśnicy wycinają większość starych drzew średnio co pięć lat, na dole zawsze jest więc dużo światła. Drzewa rosną zatem bez przerwy, co jest dla nich bardzo niezdrowe. Dostarczanie światła w takich ilościach jest jak karmienie ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Peter Wohlleben – niemiecki leśniczy z gminy Hümmel w Eifel. Przez ponad 20 lat pracował w zarządzie lasów państwowych w Niemczech. Obecnie opiekuje się lasami w Reńskich Górach Łupkowych.