POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 48 (2682) z dnia 2008-11-29; s. 67

Kultura / Polska Literatura Współczesna

Mirosław Pęczak

Rozrachunek

„Ciemności kryją ziemię” i „Bramy raju” Jerzego Andrzejew­skiego to dzieła ważne nie tylko z powodów politycznych.

Jerzy Andrzejewski zabrał się za pisanie pierwszego z wymienionych utworów w 1955 r. Jeszcze przed październikowym przełomem i przed wystąpieniem z PZPR, które niemal zbiegło się z momentem wydania „Ciemności kryją ziemię” w 1957 r.

Ale już wtedy, kiedy zaczynał konstruować swoją opowieść o hiszpańskiej Świętej Inkwizycji, w komunizm nie wierzył. Tę wiarę, jak sam wyznał, utracił w 1953 r., a znakiem odwrotu było krążące w maszynopisie opowiadanie „Wielki lament papierowej głowy” – pierwszy w historii polski samizdat wydany oficjalnie dopiero na fali popaździernikowej odwilży w 1956 r.

„Ciemności...” są, rzecz jasna, rozrachunkiem pisarza ze stalinizmem. Metafora historyczna jest całkiem czytelna, a była jeszcze bardziej przejrzysta w momencie wydania książki, kiedy entuzjazm dla Władysława Gomułki i jego ekipy wygasał, a nadzieje wiązane z nowym kierownictwem PZPR stłumiła ostatecznie decyzja o zamknięciu tygodnika „Po prostu”, pisma najbardziej radykalnie domagającego się demokratyzacji. Andrzejewski miał swoje powody, by zająć się kwestią utraconej wiary i&...