POLITYKA

Sobota, 16 grudnia 2017

Polityka - nr 40 (3130) z dnia 2017-10-04; s. 24-25

Ogląd i pogląd

Kazimierz BemJarosław Makowski

Rozum wyklęty, zabobon święty

Co robić, kiedy państwowa władza nie tylko nie walczy z zabobonami, ale je wręcz wspiera?

Gdy kształtowała się Ameryka, jaką dziś znamy, procesowi temu towarzyszyły burzliwe dyskusje. Jedna z nich miała miejsce na przełomie lat 1789–90. Spierano się o kształt państwa. Prezydent George Washington napisał wówczas serię publicznych listów do mniejszości religijnych: baptystów, prezbiterian, katolików i kwakrów. Największy rozgłos przyniosło mu kilka zdań, jakie skreślił w liście do małej wspólnoty żydowskiej. Pisał: „Szczęśliwie rząd Stanów Zjednoczonych nie sankcjonuje bigoterii ani nie wspiera prześladowań; wymaga tylko, by ci, którzy żyją pod jego ochroną, postępowali jak dobrzy obywatele, wspierając kraj swoją pracą”.

Przypominamy ten tekst dziś, gdyż – naszym zdaniem – jest on kwintesencją oświeceniowego rozumienia roli państwa w życiu nowoczesnych społeczeństw. Tymczasem Polska pod rządami PiS nie tylko ucieka przed nowoczesnością, jaką dziś znamy i w której żyjemy, z jej fundamentami, jak trójpodział władzy, zasada równości i tolerancji, przestrzeganie praworządności. Rząd PiS neguje również dorobek oświecenia, ceniącego racje i wolność, zastępując go rozmaitej maści bigoterią rodem z początków XVIII w. Dzieje się zatem rzecz paradoksalna: im więcej wiedzy w przestrzeni publicznej, im więcej nowoczesności poszerzającej pole naszej wolności, im łatwiejsza możliwość weryfikowania informacji, tym więcej zabobonów i kołtuństwa w naszym życiu publicznym.

Czym jest zabobon, który dziś atakuje nas z każdej strony i który kwitnie szczególnie w mediach społecznościowych? Najlepiej odwołać się w tym miejscu do słynnej książeczki dominikanina o. Józefa Bocheńskiego, który napisał krótkie wprowadzenie do filozofii zatytułowane „100 zabobonów”. Dominikanin tak definiuje zabobon, o który nam tu chodzi: „jest to twierdzenie oczywiście nieprawdziwe (dziś byśmy powiedzieli fake news), to jest bądź bezsensowne, bądź sprzeczne z faktami, prawami logiki, względnie z przyjętymi zasadami wnioskowania”.

Ta definicja jak ulał pasuje do tego, co robi w naszym życiu publicznym i z naszą świadomością rząd PiS oraz jego tuby propagandowe. Dla prawicowej ekipy rządzącej dziś Polską nader często rozum jest wyklęty, a zabobon święty. Myślenie magiczne ma takie samo prawo obywatelstwa w naszym publicznym dyskursie jak rozstrzygnięcia naukowców czy ustalenia ekspertów. Jeśli jesteście przygotowani na sporą dawkę zabobonów, półprawd czy wręcz kłamstw, obrażających zdrowy rozsądek i przyzwoitość, to zapraszamy w tę podróż rodem z innych wieków.

Podczas pierwszych rządów PiS jego światli posłowie zamówili w sejmowej kaplicy mszę świętą w intencji... deszczu. Ale to była tylko przygrywka do tego, co dzieje się obecnie. Pisowski Sejm kilka tygodni temu czcił 300. rocznicę koronowania religijnego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, a potem 100. rocznicę objawień, jakie miały dzieci-pastuszkowie w Fatimie. Kiedy przez północną część Polski przetoczyła się nawałnica, niszcząc wszystko, co stanęło jej na drodze, posłanka PiS Joanna Szczypińska dokonała naukowej obserwacji na miarę Newtona IV Rzeczpospolitej i napisała na Twitterze: „Widziałam bardzo wiele krzyży przydrożnych i kapliczek, wśród ogromu zniszczenia. Drzewa i słupy energetyczne leżały, a krzyże i kapliczki ocalały”. Na postawione przez jednego z autorów pytanie, czy w takim razie z faktu zniszczenia szkół należy wyciągnąć wniosek o potrzebie zakazu nauczania, już nie odpowiedziała.

Dalej, pisowskie media, czyli TVP Info, dzieliły się ostatnio z widzami radosną nowiną, przekonując, że „Bukiet na Matkę Boską Zielną” chroni przed… gradobiciem, nawałnicą i szkodnikami. Minister Mateusz Morawiecki wierzy z kolei, że Bóg pomaga we wzroście gospodarczym, a za industrializację Polski odpowiedzialni są cystersi, którzy „jako pierwsi w okresie średniowiecza budowali w różnych regionach kraju, też tych zacofanych ówczesnej Polski, pierwsze huty, kuźnie wodne, nowoczesne młyny czy browary”. Rządowa spółka Energa oddała się w opiekę Matce Boskiej, a prezes spółki zachwycony mówił, że ma nadzieję, iż nie zabraknie dzięki temu „boskiego prądu”. Bo, jak wiadomo, prąd wytwarza Matka Boska.

Ostatnie dni to z kolei popis histerii antyszczepionkowej w sytuacji, gdy choroby zakaźne wracają do Polski. Gdy ku uciesze przeciwników szczepionek para rodziców porwała wcześniaka z białogardzkiego szpitala, do akcji wkroczył znany erudyta i zwolennik przywrócenia tortur oraz kary śmierci dla gwałcicieli nie-Polaków wiceminister Patryk Jaki. Stwierdził, iż w tej sprawie „intuicja podpowiada mu, że rodzice mają rację”. Możemy drwić, że jego intuicja jest tyle warta, ile jego inteligencja, ale sprawa jest poważna. Oto minister sprawiedliwości usprawiedliwia przestępstwo, aby zyskać poklask domorosłych znachorów kwestionujących sens szczepień, ustalenia lekarzy i badaczy! Zapewne wkrótce intuicja „podpowie” mu, ż...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Dr Kazimierz Bem – prawnik, teolog, pastor ewangelicko-reformowany Zjednoczonego Kościoła Chrystusa w Marlborough (USA). Członek redakcji „Miesięcznika Ewangelickiego”.

Jarosław Makowski – filozof, teolog, publicysta, były dyrektor Instytutu Obywatelskiego, radny województwa śląskiego z ramienia PO.