POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 45 (2166) z dnia 1998-11-07; s. 27-28

Kraj

Piotr Pytlakowski

Rura-bomber

Nieznany sprawca - szybko nazwany przez media bombiarzem - już czterokrotnie podłożył w Warszawie ładunki wybuchowe. Eksplozje raniły trzy osoby. Policja przyznaje, że nie wie, kim jest bombiarz i co chce osiągnąć terroryzując miasto. Wiadomo tyle: atakuje bez powodu, nie żąda okupu, a swoje bomby podkłada w przypadkowych miejscach.

Ostatni ładunek - 20 października - wybuchł w powietrzu, w trakcie przenoszenia. Prawdopodobne jest, że detonację spowodował przypadkowo sam bombiarz, musiał więc odnieść obrażenia. Być może korzystał później z pomocy lekarskiej. Wiedza o bombiarzu w ogóle jest niewielka. Nie ma pewności, że cztery wybuchy są dziełem tej samej osoby, chociaż wszystkie bomby skonstruowano z takich samych materiałów wybuchowych umieszczonych w rurkach hydraulicznych, a dla zwiększenia siły rażenia do każdego z ładunków dodano gwoździe, które po wybuchu uderzają przypadkowe ofiary z mocą kul karabinowych. Specjaliści twierdzą, że w podobny sposób przyrządzają swoje mikstury śmierci arabscy terroryści.

Policja ma cichą pretensję do mediów. Im więcej uwagi poświęcają wybuchom, tym więcej w narodzie histerycznych reakcji. - W komendzie urywają się telefony - mówi jeden ze stołecznych funkcjonariuszy. - Ludzie alarmują, że na klatce schodowej leży bomba w reklamówce. Jedzie ekipa, okazuje się, że to kilka bułek i mleko.

Dlatego policjanci apelują o umiar. ...