POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 11 (3000) z dnia 2015-03-11; s. 60-62

Historia

Jerzy Besala

Rycerscy kadeci

Powołana w marcu 1765 r. akademia, zwana potocznie Szkołą Rycerską, kształciła młodzież nie tylko na wybitnych dowódców, ale i na dżentelmenów, poliglotów, którzy potrafiliby się znaleźć na światowych salonach.

W 1594 r. biskup kijowski Józef Korczak-Wereszczyński ogłosił „Publikę na sejmiki”. Podał w niej siedem sposobów „fundowania na Ukrainie szkoły rycerskiej wszystkiemu niebezpieczeństwu koronnemu zabiegając”. Aby skuteczniej osłaniać południowo-wschodnią granicę Rzeczpospolitej, nawiedzaną bezustannie przez Tatarów, biskup postulował m.in. ćwiczenie 10-tysięcznego korpusu młodzi szlacheckiej, skąd by „rośli rotmistrze, a z rotmistrzów hetmani”. Mieli być oni zorganizowani na wzór Zakonu Maltańskiego, gdzie „w tej szkole rycerskiej potrzeba takiego porządku przestrzegać, jaki zwykł bywać w akademiach”.

Podobnie sądził w epoce odrodzenia Andrzej Frycz Modrzewski. Lata biegły, w Niderlandach, Anglii, a nade wszystko we Francji w XVII–XVIII w. powstały Szkoła Marynarki Wojennej, Szkoła Artylerii, École Royale Militaire, narodziły się nowe podręczniki wojskowe podkreślające rolę piechoty, artylerii i fortyfikacji. Tymczasem w Rzeczpospolitej szkoły wojskowej nadal nie było. Niemniej doceniano rolę nowoczesnej sztuki wojennej, co znalazło odbicie w pracach „Architectura militaris” Adama Freytaga (1631 r.), „Wielka sztuka artylerii” Kazimierza Siemienowicza (1650 r.) czy też „Budownictwo wojskowe” ...