POLITYKA

Wtorek, 20 sierpnia 2019

Polityka - nr 51 (2888) z dnia 2012-12-19; s. 34-36

Polityka

Mariusz JanickiWiesław WładykaMalwina Dziedzic  [współpr.]

Ryngraf na gwoździu

Od kilku lat polskiej polityce ton nadaje prawica. Przez ostatnie dwie dekady przebyła długą drogę. Od programu do marketingu. Od naiwności do cynizmu. Od liberalizmu do wodzostwa. Symbolicznego przełomu można szukać na przełomie wieków.

W 1999 r. trójka znanych prawicowców pojechała do Londynu. Przebywał tam wtedy, zatrzymany przez brytyjską policję na żądanie hiszpańskiego sędziego, były chilijski dyktator Augusto Pinochet. Marek Jurek, Michał Kamiński i Tomasz Wołek postanowili w dowód wsparcia i uznania wręczyć mu ryngraf z Matką Boską jako wyraz solidarności w imieniu polskiej prawicy.

Wyszła z tego tragifarsa. Na lotnisku lewicowi działacze z PPS i Unii Pracy oblali cuchnącym płynem płaszcz Kamińskiego. Była piekielna awantura, epitety i przyzywanie skomplikowanej historii Chile, Polski i całego podzielonego świata. W końcu jednak rycerze spod znaku ryngrafu dotarli do dyktatora i złożyli mu stosowny pokłon. „Rozmawialiśmy o polityce. Generał jest świetnie zorientowany w sytuacji Polski” – powiedział po powrocie Michał Kamiński, już w nowym płaszczu. – Wizyta u Pinocheta to był akt prywatny, akt ludzkiego współczucia, zgodny z moim sumieniem, który uważałem za potrzebny. To były odwiedziny u więźnia – tak dzisiaj postrzega ...