POLITYKA

środa, 20 lutego 2019

Polityka - nr 17 (2501) z dnia 2005-04-30; s. 28-31

Kraj / Nasze mniejszości

Jan Dziadul

Rzeczpospolita dziesięciu narodów

1 maja mniejszości narodowe w Polsce dostaną swoją konstytucję – ustawę „o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym”. Potwierdzi ona narodowościowe przywileje, doda kolejne i zagasi sporo ognisk zapalnych. Ale i zapali nowe. Pomija bowiem aspiracje Ślązaków i Kaszubów.

Ślązacy zapowiadają dalszą ostrą walkę o swoje prawa, tym razem w Brukseli. Kaszubi uważają, że są narodem i będą mozolnie przekonywać, żeby ich traktować jako mniejszość. Twierdzą, że ustawa bardziej zapatrzona jest w historię niż w czas dzisiejszy. Wątpliwości mają Niemcy, Ukraińcy, Białorusini.

Do narodowości innej niż polska przyznało się w 2002 r. w spisie powszechnym 471 tys. osób, czyli 1,5 proc. obywateli Rzeczpospolitej. Ten wynik kwestionowany jest przez działaczy narodowych i etnicznych, którzy swoją siłę (najskromniej) oceniają na 5 proc. z 39 mln mieszkańców Polski.

Ukraińcy przyczyn słabej reprezentacji szukają w postępującej – niektórzy twierdzą, że wymuszonej – polonizacji, która szczególnie ich dotyka, bo żyją w rozproszeniu po powojennej akcji przesiedleńczej.

Białorusini obawiają się jednoznacznej narodowościowej identyfikacji i etykiety kacapów, nie chcą też, aby ich kojarzyć z tym, co dzieje się za wschodnią granicą w ich macierzystym państwie.

Mała obecność Niemców w spisie to ich zdaniem ...

Co im daje ustawa

Osoby należące do mniejszości mają prawo do: pisowni swoich imion i nazwisk zgodnie z zasadami ich języka, nauki języka mniejszości i swobodnego posługiwania się nim w życiu publicznym i prywatnym. W gminach, w których mniejszość przekracza 20 proc. ogółu mieszkańców, jej język może być językiem pomocniczym w urzędach oraz używanym w nazwach miejscowości, obiektów i ulic (z wyjątkiem nazw nadanych w latach 1933–1945 przez III Rzeszę i ZSRR). Władze publiczne mają obowiązek (m.in. poprzez dotacje) wspierania działalności kulturalnej, wydawniczej i oświatowej mniejszości.

Zmiana tablic

W połowie marca wojewoda podlaski spotkał się z władzami 13 gmin, w których mogą być stosowane zapisy ustawy narodowościowej. – Wojewoda deklarował pomoc, ale zaskakujące było to, że nie zauważyliśmy zapału w 12 gminach białoruskich – nawet w tych, gdzie mniejszość jest w zdecydowanej większości – do korzystania z zapisów ustawy – mówi Marek Liberadzki, pełnomocnik wojewody ds. mniejszości narodowych i etnicznych. Być może nasi Białorusini czekają na jakieś gminne praktyczne wzorce. – Pożyjemy, zobaczymy – komentuje Liberadzki.

Wnioski mogą napłynąć z położonej w północno-wschodniej części województwa gminy Puńsk, w trzech czwartych zdominowanej przez Litwinów. – Zaczniemy od wymiany tablic przy wjazdach i wyjazdach do naszych miejscowości – mówi Witold Liszkowski, wójt Puńska. Wymianę finansuje wojewoda. Umieszczenie dodatkowych nazw ulic, to już zadanie własne gminy. Nie ma też zapału do zmiany pisowni nazwisk. Być może pojawią się w pierwszych dowodach osobistych młodych Litwinów. – Do tej sprawy podchodzimy praktycznie – tłumaczy wójt. Zmiany w dowodach pociągają za sobą wymianę wszystkich życiowych dokumentów włącznie z aktami własnościowymi: – Szkoda na to czasu i pieniędzy, najważniejsza jest świadomość, że mamy takie prawo. A w sprawach języka pomocniczego w urzędach ustawa jedynie potwierdzi istniejący stan rzeczy: – Wszyscy pracownicy znają litewski i w kontaktach z ludnością od lat jest on podstawowym językiem. Pisma urzędowe są oczywiście w urzędowym języku i tutaj chyba nic się nie zmieni. Przecież wystawia się je po to, żeby funkcjonować w Polsce.