POLITYKA

środa, 26 czerwca 2019

Polityka - nr 51 (2838) z dnia 2011-12-14; s. 96-98

Kultura

Krystyna Lubelska

Rzeźba w ruchu

Rozmowa z Bronisławem Krzysztofem, artystą rzeźbiarzem, o komercji i sztuce oraz możliwości współistnienia jednego z drugim

Krystyna Lubelska: – Da się wyżyć ze sztuki?
Bronisław Krzysztof: – Nie da się.

A próbował pan?
Tak. W 1981 r. skończyłem ASP w Warszawie, a wcześniej liceum Kenara w Zakopanem. W Warszawie, po studiach, nie miałem gdzie mieszkać, wróciłem więc do Zakopanego. Chciałem tam zająć się tylko rzeźbą, ale ze względów finansowych nie było to możliwe.

Przez lata tkwiłem w długach. Oddawałem i pożyczałem na nowo, bo choć od pewnego momentu zagraniczni marszandzi chętnie kupowali moje rzeźby, to musiałem mieć coś do zaoferowania. Czasem z kilku gotowych dzieł ktoś wybierał jedno, a ja musiałem przecież inwestować w materiał i utrzymać rodzinę. Nie tak dawno nawet zbankrutowałem, bo przez dwa lata przygotowywaliśmy wraz z synem wystawę dla genewskiego kolekcjonera Jana Krugiera, który zamówił u nas 47 figur. Samo takie zaproszenie było wielkim wyróżnieniem, ale niestety nie dawał ani grosza na realizację. Sponsorzy konkretnych zamówień ...

Bronisław Krzysztof, rzeźbiarz i projektant sztuki użytkowej, także mebli-rzeźb. Obecnie mieszkaniec Bielska-Białej. Brał udział w wystawach w Tokio, Wielkiej Brytanii, Paryżu, USA. Pracuje dla znanych zagranicznych marszandów. Jego sztuka charakteryzuje się nie tylko oryginalną formą, ale i wykorzystaniem szlachetnych materiałów: marmuru, brązu, patyny, złoceń.