POLITYKA

Niedziela, 21 lipca 2019

Polityka - nr 35 (2720) z dnia 2009-08-29; s. 17-18

Kraj

Marcin Piątek

Rzutki Polak

Tak jak Jamajczycy są niepokonani w sprintach, tak Polska wyrosła na potęgę w pchaniu i rzucaniu. To nam świat zazdrości specjalistów od kuli, młota i dysku.

Tak dobrze na mistrzostwach świata nie było jeszcze nigdy. I dla rzutów, i dla polskiej reprezentacji w ogóle. Piąte miejsce w klasyfikacji medalowej – za Stanami Zjednoczonymi, Jamajką, Kenią i Rosją, a w klasyfikacji na wszechstronność – trzecie, bo potęga Jamajki opiera się prawie tylko na sprincie, a Kenii – na biegach długodystansowych. Sukces jest trochę ponad stan, ale radości nikt nam nie zabierze.

Dziś nazwisk naszych medalistów po prostu nie wypada nie znać. Kto przy okazji igrzysk olimpijskich w Pekinie nie zdążył sobie przyswoić, że ten dwumetrowiec z brodą to Tomasz Majewski, a ten troszkę niższy, łysawy, z tatuażem, to Piotr Małachowski, teraz dostał drugą szansę. Nie daje o sobie zapomnieć Szymon Ziółkowski – po srebrze w Berlinie ma w kolekcji medale mistrzostw świata wszystkich kolorów. Anita Włodarczyk przedstawiła się światu w wielkim stylu – wertowanie lekkoatletycznych statystyk w poszukiwaniu ostatniej polskiej rekordzistki świata trwało w sobotni wieczór bardzo długo. Żaneta Glanc, czwarta w rzucie dyskiem, zaprezentowała się na razie rodakom.

Aż się prosi, żeby pójść za przykładem Jamajczyków i sprzedać światu ładnie opakowaną opowiastkę o ...