POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 26 (2560) z dnia 2006-07-01; s. 46-49

Świat / Francja

Marek Ostrowski

Ségo versus Sarko

Francja straciła pewność siebie. Jak nigdy dotąd boi się świata, emigrantów, polskiego hydraulika, konkurencji, Unii, globalizacji. Kto w nadchodzących wyborach przywróci jej wiarę? Piękna Ségo czy dynamiczny Sarko?

Wszyscy pamiętają płonące samochody na przedmieściach Paryża i innych wielkich miast. Protestowali odrzuceni czy też wykluczeni potomkowie arabskich emigrantów, bezrobotni i słabo wykształceni. Poza tym, jeszcze tej wiosny, setki tysięcy studentów i uczniów demonstrowało na ulicach przeciwko CPE, próbie uelastycznienia kodeksu pracy. Po miesiącu demonstracji rząd się wycofał. Francuzi nie chcą reform. Ale furorę zrobiła książka François de Closets „Plus encore” (Znowu więcej). Pisarz odświeżył swój bestseller sprzed 25 lat pt.: „Toujour plus!” (Ciągle więcej). Teza: społeczeństwo domaga się ciągle wyższego poziomu wszystkiego – życia, świadczeń, uposażeń, przywilejów, wakacji, emerytur, a Francja pozostaje zdumiewającą wyspą szokujących nierówności, wytworzonych przez własny model społeczny. Jedni, zwłaszcza w sektorze publicznym, żyją pod parasolem, mają deputaty i zdobycze, o których nawet niewiele publicznie wiadomo, inni są bezlitośnie wystawieni na ryzyko światowej niepewności. Francuzi to, jak ubolewa Claude Allègre, znany filozof, były minister edukacji, „zasmucające społeczeń...