POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 13 (2394) z dnia 2003-03-29; s. 100

Pilch

Jerzy Pilch

Saddam Husajn i dr Zbrojewska

Tym razem śniło mi się, że sejmowa komisja śledcza przesłuchuje Saddama Husajna. Na początku snu był zamęt i nie wszystko potrafię przytoczyć. Posłowie spierali się, czy jest sens wzywać krwawego dyktatora na przesłuchanie; jedni mówili, że jest sens, bo taki krętacz jak on niechybnie wniesie wiele nowego do sprawy, drudzy oponowali twierdząc, że nie ma sensu, bo albo pojawi się w towarzystwie pełnomocników i odmówi zeznań, albo przyśle jednego ze swych sobowtórów; w końcu jednak stanęło na tym, że ma się stawić i zaraz się stawił we własnej osobie, on to był – nie żaden dubler, złowrogi blask odeń promieniował, słyszałem wszystko słowo po słowie i tak wyraźnie, jakbym leżał za przepierzeniem w Sali Kolumnowej.

Przewodniczący: – Szanowny panie krwawy dyktatorze, najmocniej pana przepraszam, ale muszę dopełnić formalności, proszę podać swoje imię, nazwisko i zawód.

Krwawy dyktator: – Nazywam się Saddam Husajn, jestem generalnie dużo młodszy, niż się wszystkim zdaje, z zawodu jestem krwawym ...