POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 8 (2593) z dnia 2007-02-24; s. 83-85

Ludzie / Obyczaje

Jowita Flankowska

Sadowa 10

Piekło, które w „Mistrzu i Małgorzacie” zagościło w mieszkaniu numer 50 na Sadowej, trwa i zatacza coraz szersze kręgi. Dziś przeklęte jest nie tylko mieszkanie, ale wraz z nim – cała kamienica. A nawet cała Moskwa.

Bułhakow pisał: „...jakiś czas przed tym, nim mistrz i Małgorzata oraz całe towarzystwo wyszło z mieszkania numer pięćdziesiąt, z mieszkania pod czterdziestym ósmym, które znajdowało się piętro niżej w tym samym pionie, wyszła na schody chuda kobieta z bańką i torbą. Była to właśnie Annuszka, która w środę na nieszczęście Berlioza rozlała przy turnikiecie olej słonecznikowy. Nikt nie wiedział i z pewnością nikt się nigdy nie dowie, czym się zajmowała w Moskwie ta kobieta i z czego żyła. Wiedziano o niej tylko tyle, że codziennie można ją było spotkać z bańką – albo z bańką i z torbą – bądź w mydlarni, bądź na targu, bądź na schodach, najczęściej jednak w kuchni mieszkania pod czterdziestym ósmym, gdzie zamieszkiwała owa Annuszka. Poza tym, powszechnie było wiadomo, że gdziekolwiek się znajdowała, gdziekolwiek się pojawiała, tam natychmiast wybuchały dzikie awantury” (Fragment powieści „Mistrz i Małgorzata” ...