POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 31 (2565) z dnia 2006-08-05; s. 4-12

Raport

Edyta Gietka

Sami swoi, czyli jak uczciwie protegować i być protegowanym

Protekcją Polacy się brzydzą. Jednocześnie twierdzimy, że inaczej się nie da. Ani umieścić dziecka w przedszkolu, ani matki w szpitalu. A przede wszystkim zdobyć pracy. – Nawet do Boga modlimy się przez świętych – mówią zdesperowani szukający dojść. Skoro protekcja była, jest i będzie, może pora ją ucywilizować?

W Holandii lekarz ojciec i lekarz syn nie mogą pracować nawet w tym samym okręgu, odpowiedniku naszego województwa. W większości katedr Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy zwierzchnikami swoich dzieci są rodzice. Katedra i Klinika Chirurgii Ogólnej i Naczyń: szef – prof. Stanisław Molski, podległy – syn Michał Molski, stypendysta studiów doktoranckich. Otolaryngologia: szef – prof. Henryk Kaźmierczak, podległy – syn Wojciech Kaźmierczak, asystent. Położnictwo: szef – prof. Wiesław Szamański, podległy – syn Marek Szamański, adiunkt. Klinika Chorób Oczu: szef – prof. Józef Kałużny, podlegli – syn Jakub Kałużny, adiunkt, i syn Bartłomiej Kałużny, asystent. Klinika Biologii Medycznej: szef – prof. Gerard Drewa, podległy – syn Tomasz Drewa, adiunkt. Pediatria: szef – prof. Mieczysława Czerwionka-Szaflarska, podległa – córka Anna Szaflarska-Popławska, adiunkt.

Z lekarskim talentem rodzą się całe klany. Ginekologia – w Krakowie rodzina Klimków, w Warszawie Roszkowskich, na Śląsku Czyżewiczów.

To, że gdzieś członkowie rodziny pracują razem, nie musi ...