POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 13 (2901) z dnia 2013-03-27; s. 54-55

Rynek

Adam Grzeszak

Samochód transatlantycki

Dwa największe mocarstwa gospodarcze świata, USA i Unia Europejska, chcą stworzyć transatlantycką strefę wolnego handlu. Muszą jednak pokonać ocean barier: odmiennych interesów gospodarczych, procedur, różnic prawnych i tradycji kulturowych. Motoryzacja jest dobrym tego przykładem.

Politycy są pełni optymizmu. Barack Obama rozpoczynającym się negocjacjom z UE poświęcił obszerny fragment orędzia o stanie państwa. Przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso i prezydent Rady Europejskiej Herman Van Rompuy uznali negocjacje za wydarzenie przełomowe. Obie gospodarki to połowa PKB świata i trzecia część obrotów handlowych. Każdego dnia między obu brzegami Atlantyku przepływają towary i usługi o wartości 2,7 mld dol. Wzajemne inwestycje zagraniczne dają pracę 6,8 mln osób. Dlatego politycy już liczą korzyści, jakie może przynieść Transatlantyckie Porozumienie o Handlu i Inwestycjach.

Prezydent USA ocenił, że umowę uda się wynegocjować w dwa lata. Eksperci mają co do tego wątpliwości. Gra idzie o wielkie pieniądze i wbrew pozorom nie dotyczy opłat celnych. Te bowiem nie są dziś wysokie. Po stronie UE nieco wyższe i zróżnicowane w zależności od kategorii dóbr, ale średnia stawka to ok. 3 proc. Problemem są rozmaite inne przeszkody, zwane barierami pozataryfowymi – odmienne przepisy, standardy, procedury, formalności, które ograniczają wzajemny dostęp do rynku i znacznie podnoszą koszty wymiany. Próby ich likwidacji podejmowane ...