POLITYKA

Poniedziałek, 15 lipca 2019

Polityka - nr 16 (3207) z dnia 2019-04-17; s. 53-55

Rynek

Adam Grzeszak

Samochody do zbierania

Jedni kolekcjonują, bo to zrobiło się modne, inni z sentymentu, niektórzy z kalkulacji. Klasyczne auta rosną w cenę, więc może warto w nie inwestować?

W słoneczną, kwietniową niedzielę przez postapokaliptyczne okolice, które kiedyś były terenami warszawskiej Fabryki Samochodów Osobowych, ciągnie sznur ludzi. Starzy i młodzi, rodziny z dziećmi, wszyscy zmierzają w stronę hali, w której niegdyś powstawały podzespoły do warszaw, fiatów 125 p, polonezów. Dziś to nowoczesna hala wystawowa, w której zorganizowano Auto Nostalgię, czyli targi pojazdów zabytkowych. To jedna z licznych imprez skierowanych do rosnącej rzeszy kolekcjonerów i miłośników starej motoryzacji.

Niegdyś niszowe i dość ekscentryczne hobby staje się dziś popularną pasją pokolenia milenialsów. Nie musi to być wcale zabytkowy przedwojenny polski fiat 508. Dobrze utrzymany maluch albo polonez „Borewicz” z pierwszych lat produkcji to też rarytasy, warte tyle, ile kosztuje dziś auto rodzinne prosto z salonu. Nowe auto szybko straci na wartości, a wiekowy maluch będzie tylko zyskiwał – przekonują kolekcjonerzy.

Auta z dzieciństwa

Mówią, że mają benzynę we krwi, kochają samochody. Ocenia się, że jest już w Polsce 50 tys. osób zbierających zabytkowe auta. To przybliż...