POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 45 (2270) z dnia 2000-11-04; s. 38-40

Świat

Wojciech Łuczak

Samopał

„Kursk” ofiarą nowej torpedy superkawitacyjnej?

Norwescy nurkowie z platformy Regalia dostali się do wnętrza „Kurska”. Mają wydobyć zwłoki marynarzy i zgłębić tajemnicę czekającą na oficjalne rozstrzygnięcie: co spowodowało tragedię w głębinach Morza Barentsa?

W katalogu sierpniowych ćwiczeń okrętu podwodnego K-141 „Kursk” znalazła się operacja NT-4, czyli według rosyjskiej terminologii morskiej – odpalenie torpedy do symulowanego głównego celu (czyli nieprzyjacielskiego lotniskowca) z maksymalnej odległości. Nie można podważyć faktu, że 12 sierpnia 2000 r., podczas ostatniego zarejestrowanego kontaktu radiowego z okrętem dowodzonym przez kapitana pierwszej rangi Giennadija P. Liaczina, jednostka otrzymała zgodę na wystrzelenie torpedy. Nie można także kwestionować trafności obserwacji norweskiej służby sejsmologicznej – NORSAR. A ta zarejestrowała dwie podwodne eksplozje. Obie 12 sierpnia. Pierwszą o sile 1,5 stopnia w skali Richtera o 11.30.42. Drugą zaś, znacznie potężniejszą, o sile 3,5 stopnia w skali Richtera o 11.32.57. Te same podwodne wybuchy odnotowano w stacjach sejsmologicznych w Kanadzie i na Alasce oraz za pomocą sonarów dwóch amerykańskich okrętów podwodnych – USS „Toledo” i USS „Memphis” – śledzących poczynania Rosjan na wodach arktycznych.

Według ocen ekspertów amerykańskich, a także zdaniem kilku niezależnych morskich specjalistów rosyjskich, to wszystko daje podstawę do twierdzenia, iż katastrofę zainicjowała eksplozja torpedy opuszczającej wyrzutnię. Jej wybuch rozpoczął zaś swego rodzaju reakcję łańcuchową w pierwszym przedziale „Kurska”, doprowadzając do bł...