POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 10 (3049) z dnia 2016-03-02; s. 68

Nauka

Edwin Bendyk

Samotna gra w kręgle

Widmo Polski podzielonej na resorty straszy od lat. Kolejni reformatorzy obiecywali, że się z tym rozprawią i w ten sposób odblokują rozwój kraju. Do ich grona dołączył wicepremier Mateusz Morawiecki. Czy da radę?

Zwrot „Polska resortowa” opisuje taki podział i stan zarządzania, przy którym ministerstwa, agencje i organy administracji bardzo słabo się ze sobą komunikują, a zamiast porozumiewać się, koncentrują na pilnowaniu i powiększaniu stanu posiadania. Niczym w epoce feudalnej prestiż instytucji i jej kierownictwa w większym stopniu zależy od zasobów, jakie kontroluje, a w mniejszym od efektywności realizacji zadań publicznych. W rezultacie resorty zamiast współpracować, konkurują ze sobą, co utrudnia lub uniemożliwia realizowanie projektów rozwojowych wymagających współdziałania wielu sił.

Doskonałym przykładem, jak Polska resortowa blokuje rozwój, jest informatyzacja kraju, a raczej nieustanne z nią od lat kłopoty. Inne wyzwanie, z którym państwo poradzić sobie nie może, niezależnie od rządzącej opcji, to innowacyjność. Zwiększenie innowacyjności, podobnie jak skuteczna informatyzacja, wymaga zaangażowania i współdziałania wielu sił: administracji, biznesu, nauki, edukacji, partnerów społecznych. Wszyscy o tym wiedzą, a przynajmniej, podobnie jak obecnie wicepremier Morawiecki, mówią, że wiedzą. Polska resortowa ma się jednak ...