POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 32 (3222) z dnia 2019-08-07; s. 10

Ludzie i wydarzenia / Kraj

 (ES)

Samowładza

Rządzący po raz kolejny uznali się za władnych do kontrolowania legalności prawomocnych wyroków sądowych.

Pierwsza była premier Szydło, która wyznaczała, które wyroki Trybunału Konstytucyjnego obowiązują. Potem prezydent Duda stwierdził, że nie wiążą go wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego i zaprzysiągł do Sądu Najwyższego osoby, których nominacje wstrzymał NSA. Teraz zaś Jan Nowak, jeden z członków założycieli PiS, mianowany prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych, poczuł się kompetentny do zbadania legalności wyroku NSA, nakazującego Kancelarii Sejmu udostępnienie listy poparcia dla kandydatów na sędziowskie miejsca w neoKRS.

Sądy administracyjne – najpierw Wojewódzki, potem Naczelny – zbadały sprawę zarówno pod kątem tego, czy listy są informacją publiczną, jak i ochrony danych osobowych. I to zarówno polskich przepisów, jak i unijnego RODO. Nakazały ujawnienie list, co władzy PiS jest wyjątkowo nie w smak. Prawdopodobnie dlatego, że kandydaci nawzajem udzielali sobie poparcia, a do podpisywania resort sprawiedliwości zagonił delegowanych do ministerstwa sędziów. Można przypuszczać, że podpisy się powtarzają oraz że listy poparcia podpisywały osoby nieuprawnione.

Nagle też jak Filip z&...