POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 38 (2470) z dnia 2004-09-18; Polityka. Niezbędnik Inteligenta; s. 27-31

Historia. Sarmaci między wschodem a zachodem

Janusz Tazbir

Sarmaci w roli pośredników

Krzyżowanie się wpływów kultury Wschodu z cywilizacją zachodniej i środkowej Europy następowało w wielu miejscach. Unia z Litwą włączyła również Polskę do tego procesu. Szlachecka Rzeczpospolita stała się chyba największym tyglem cywilizacyjnym ówczesnej Europy, w którym powstały oryginalne kształty kulturowe.

W XVII w. punkt ciężkości olbrzymiego państwa przenosi się wyraźnie ku wschodowi. Wpływy wschodnie nie musiały być wcale wnoszone z zewnątrz: reprezentowali je przecież od pokoleń osiadli na Rusi i w Wielkim Księstwie Ormianie, Karaimi i Tatarzy. Z nich to rekrutowali się najlepsi eksperci do spraw Krymu i Wysokiej Porty, najbardziej zaufani wywiadowcy (żeby nie powiedzieć wprost: szpiedzy), informujący o zamiarach chanów i sułtanów, wreszcie kupcy pośredniczący w sprowadzaniu na krajowe rynki towarów wschodnich. W tej ostatniej roli niezastąpieni okazali się Ormianie, stale przemierzający nie zawsze bezpieczne szlaki handlowe od Lwowa do Stambułu.

Rozsadnikiem mody wschodniej było i pole bitewne, na którym, zwłaszcza w XVII stuleciu, jakże często spotykano się (i potykano) z chanatem krymskim, wojskami sułtana czy Moskwą. Drogą łupów, a nie zakupów, trafiały do szlachty polskiej wschodnie uprzęże końskie, takaż broń oraz inny sprzęt wojskowy, namioty i kobierce, a nawet instrumenty muzyczne janczarów.

Ubió...

prof. Janusz Tazbir, historyk, publicysta, popularyzator wiedzy historycznej. Emerytowany profesor Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, członek rzeczywisty PAN. Specjalizuje się w historii kultury staropolskiej i ruchów religijnych XVI–XVII w.