POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 10 (2849) z dnia 2012-03-07; s. 54-56

Historia

Ryszard Marek Groński

Satyra walcząca

Zdumiewające, jak szybko trauma września 1939 r. uprzytomniła Polakom, mieszkańcom podbitego kraju, że skuteczną bronią jest śmiech i kpina z okupantów.

Aby trafiać, należało stworzyć nowy język posługujący się szyderczymi skrótami. I tak na przykład zwycięzców nazywano krótkobytkami. Kolumny nekrologów zabitych na frontach niemieckich żołnierzy nazwano marmoladą, później rąbanką. Rozstawione na placach głośniki zmieniły się w szczekaczki, koncesjonowany „Nowy Kurjer Warszawski” zyskał miano szmatławca, jego odpowiednik „Goniec Krakowski” był Podogońcem. Kobiety zadające się z Niemcami doczekały się określenia filatelistki (zbierały marki). O folksdojczach mówiło się foksy, o szantażystach szmalcownicy. Nawet litera „V”, mająca symbolizować hitlerowskie zwycięstwa, opatrzona została komentarzem: V klasa loterii, milion już padł.

Konspiracyjne pisma, zbiorki satyr, antologie żartów – to było nieco później. Poprzedziła je szeptanka, humorystyka mówiona anonimowego autorstwa; przeznaczona była dla różnych odbiorców, toteż obok żartów wysokiej próby zdarzały się podróbki i rechotliwe wice. Ale one też są ważne – pokazują fragmenty ówczesnego życia, nastroje ulicy. Zdawał sobie z tego sprawę poeta z kręgu Sztuki i Narodu Wacław Bojarski: „Ś...