POLITYKA

środa, 20 lutego 2019

Polityka - nr 8 (2543) z dnia 2006-02-25; s. 46-47

Gospodarka / Męki inwestorów

Urszula Szyperska

Schody w budowie

Firma, która stara się o pozwolenie na dużą budowę, wiezie zwykle dokumentację do urzędu ciężarówką. Z materiałów budowlanych szczególnie dużo zużywa się u nas papieru.

Gospodarka czeka na inwestycje, inwestorzy narzekają, że budowanie to droga przez mękę. Prawo budowlane ma być wkrótce poprawione. Ale to o wiele za mało.

– Interpretacji przepisów jest tyle, ilu urzędników. Po 30–40 dniach projektant dowiaduje się zwykle, że czegoś brakuje. Urzędnicy trzymają inwestora na krótkiej smyczy – twierdzi Zofia Borowska, prezes Towarzystwa Rozwoju Infrastruktury ProLinea.

Pozwolenie na budowę powinno być wydane w ciągu 65 dni od złożenia dokumentów, ale takie przypadki zdarzają się bardzo rzadko. Głównym powodem zwłoki są wezwania do uzupełnienia dokumentacji. – Inwestorzy mieszkaniowi zanim zaczną robotę, dostają średnio 3–4 takie wezwania – ocenia Jacek Bielecki z Polskiego Związku Firm Deweloperskich. Najwięcej w Warszawie, gdzie urzędnicy żyją w strachu przed podejrzeniami o korupcję i zabezpieczają się mnożeniem wymagań.

Trąby z Trąbek

Od ośmiu lat działa w Polsce Konferencja Inwestorów, lobbująca na rzecz zmniejszenia barier administracyjnych w budownictwie. Głos jej był wysłuchiwany, przyczynił się do kilkakrotnego nowelizowania prawa ...