POLITYKA

Czwartek, 20 czerwca 2019

Polityka - nr 51 (2685) z dnia 2008-12-20; s. 52-55

Ludzie

Piotr PytlakowskiSylwester Latkowski

Ścigany

Od ponad półtora roku finansista Janusz Lazarowicz ucieka przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Postawiono mu zarzut podżegania do zabójstwa, wydano list gończy. Według prokuratury poszukiwany przepadł bez śladu. Odnaleźliśmy go w RPA. Tam się spotkaliśmy.

Lotnisko w Kapsztadzie. Janusz Lazarowicz czeka w samochodzie. Czarnoskóry policjant grozi mandatem, auto stoi w niedozwolonym miejscu. Lazarowicz coś mu tłumaczy, policjant uśmiecha się i odchodzi. Jak na ściganego międzynarodowym listem gończym, ten Polak zachowuje się dość bezczelnie.

Polak? Właściwie tak, chociaż sam uważa się za obywatela świata. Ma paszporty brytyjski i południowoafrykański. Polskiego obywatelstwa nigdy się nie zrzekł, chociaż kiedy mówi słowo ojczyzna, ma na myśli najpierw Anglię, potem RPA, a dopiero na końcu Polskę.

Pierwsza ucieczka zdarzyła mu się w 1979 r. Miał wtedy 29 lat, młodą żonę i małą córeczkę. Był magistrem ekonomii. Pracował w rodzinnym Trójmieście w przedstawicielstwie British Petroleum. Chciał wyrwać się w świat. Z żoną umówili się w Londynie. On wyjechał na paszport służbowy, żona z córeczką dwa tygodnie później z paszportem turystycznym. W Londynie zgłosili w ambasadzie RPA chęć wyjazdu do tego kraju. Na zgodę czekali kilka miesięcy. W tym czasie Lazarowicz pracował na czarno: ...

Głowala, Graf i Wieczerzak

Piotr Głowala, gracz giełdowy, skazany za malwersacje. Miał liczne kontakty w świecie przestępczym, był zadłużony, rozpaczliwie poszukiwał pieniędzy. Prawdopodobnie w areszcie poznał Grzegorza Wieczerzaka, później w jego imieniu stawiał żądania Januszowi Lazarowiczowi. 25 maja 2004 r., jak ustaliła prokuratura, Piotra Głowalę uprowadzono w centrum Warszawy. Dwa dni później odnaleziono jego zwłoki.

Janusz Graf, biznesmen, swego czasu związany interesami z członkami gangu pruszkowskiego. Aresztowany w 2005 r. pod zarzutem wyłudzeń podatkowych, m.in. na podstawie zeznań jednego ze swoich współpracowników Adama J. ps. Małolat. Siedzi do dzisiaj. W areszcie próbował się powiesić, ale został odratowany. Nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że w spisku na życie Głowali nie uczestniczył, a Janusz Lazarowicz nigdy nie namawiał go do zabójstwa. Ostatnio prokurator zaproponował mu dobrowolne poddanie się karze – miałby przyznać się do udziału w zabójstwie, obciążyć Lazarowicza, a w zamian dostałby nie 25 lat więzienia, ale 11. Według naszych informacji Janusz Graf odrzucił tę ofertę.

Grzegorz Wieczerzak, jeden z pierwszych w Polsce maklerów giełdowych. W 1998 r., za rządów AWS, został prezesem PZU Życie. W 2001 r. oskarżono go o narażenie PZU na stratę ponad 170 mln zł. W areszcie spędził ponad 3 lata. W 2004 r. jego sprawa wróciła do prokuratury.

Przeżywam tu chwile braku wiary w cokolwiek...

Dotarliśmy do listów, jakie otrzymywali m.in. Janusz Lazarowicz i mecenas Andrzej Wyglądała. Listy te pisane były w imieniu Grzegorza Wieczerzaka, a dostarczane adresatom przez jego ojca Michała Wieczerzaka. Najprawdopodobniej pisał je ojciec i ówczesna żona Grzegorza Wieczerzaka, pod jego dyktando. Sygnowane są jego podpisem. Zarówno Wieczerzak, jak i odbiorcy tych listów dzisiaj nie chcą, by ujrzały światło dzienne. Poniżej przytaczamy fragment jednej z korespondencji.

 

„15.05.2003

Drogi Januszu,

Janusz powiedz szczerze mojemu ojcu co i jak. Sytuacja jest podobna do tej rok temu, gdy prosiłem o jasną odpowiedź co z pieniędzmi za Elektrim, to dostaniesz swój udział. Zaczynam sądzić, że świadomie mnie chcecie w całości obrać do zera. (...)

Janusz przeżywam tu chwile braku wiary w cokolwiek. Naprawdę bywam bliski załamania. Dobrze wiesz, że ukrycie sposobu zdobywania władzy w funduszach kosztowało mnie i Ciebie sporo wysiłku. Dlaczego chcecie to zniszczyć. (...)

Janusz zrozum ja nic nie mam poza funduszami. Zainwestowałem tam wszystkie swoje pieniądze i nie miałem dlatego na kaucję (...). Wiesz o tym dobrze, że moja żona w niczym nie pomaga i nie pomoże. Nie przewidziałem takiej sytuacji i w niczym ojca nie zabezpieczyłem. (...) Błagam nie możecie go zostawić bez środków. (...) Mecenasi chcą rezygnować z obrony ponieważ Tata nie ma pieniędzy na ich finansowanie. Chyba nie dopuścicie do tego, żebym musiał brać obrońcę z urzędu. (...)

Janusz wybaczam wam to co się stało i proszę o wybaczenie jeśli jest gdzieś w tym moja i mojej żony wina. Uczciwa wartość funduszy przy rozsądnym gospodarowaniu to jeszcze około 150 mln dol. Byłoby bez pośpiechu po 50 mln na głowę i nic nie trzeba robić tylko się pogodzić i nie oszukiwać się. (...) Dlatego nalegam o zawarcie ugody i wprowadzenie ludzi do zarządów i rad według klucza. (...)

Janusz błagam cię. Wiem, że tam za murami nie myśli się o wspólniku w więzieniu ale o zarabianiu pieniędzy. Ale zastanówcie się czy nie starczy dla wszystkich. Ja sporo jeszcze wytrzymam tylko muszę wierzyć w sens tego. (...) Jeśli zapewnicie mi współudział w tym co tak naprawdę zostało zbudowane dzięki Tobie i mnie. (...)

Proszę Was na kolanach i na głowy moich dzieci. Nie zmuszajcie mnie do rozpaczy, do wyboru pomiędzy dobrem mojej rodziny a poddaniem się. (...)

Grzegorz”.