POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 37 (2262) z dnia 2000-09-09; s. 66-68

Historia

Andrzej Garlicki

Sejm pod sąd

70 lat temu w twierdzy brzeskiej uwięziono polską demokrację

Pierwsze cztery lata po krwawym przewrocie majowym 1926 r. były dla opinii publicznej niezrozumiałe. Piłsudski nie rozwiązał parlamentu, a nawet pozwolił się wybrać na prezydenta RP, choć wyboru nie przyjął. Osiągnął to, że parlament zalegalizował w ten sposób majowe zdobycie władzy, a wybór wskazanego przezeń i nieznanego na scenie politycznej profesora chemii Ignacego Mościckiego był już tego prostą konsekwencją.

Poza czterema generałami osadzonymi w wileńskim więzieniu na Antokolu (Tadeusz Rozwadowski, Józef Malczewski, Włodzimierz Zagórski i Bolesław Jaźwiński) i oskarżonym o korupcję gen. Michałem Żymierskim nie aresztowano nikogo. Tym różnił się zamach majowy od innych przewrotów wojskowych w Europie i poza nią, że nie zapełnił cel więziennych pokonanymi przeciwnikami. Nie rozwiązano opozycyjnych wobec nowych władz partii politycznych i nie założono knebla prasie. Ukazywały się wszystkie te same co przed przewrotem tytuły prasowe, a część z nich żwawo atakowała zwycięzców. Kawiarnie trzęsły się od politycznych plotek, można było bez obaw krytykować sanacyjne władze, choć należało być wstrzemięźliwym w krytyce Marszałka, bo można było dostać po gębie od jakiegoś jego fanatycznego zwolennika. Przed majem 1926 r. zresztą również.

Jedno zmieniło się niewątpliwie. Złamany został kręgosłup władzy parlamentarnej, a decyzje podejmowane były w Belwederze. Jednoosobowo. Marszałek czasami wysłuchiwał opinii swoich najbliższych współpracownikó...