POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 6 (2438) z dnia 2004-02-07; s. 60-61

Kultura / Film

Zygmunt Kałużyński

Seks i koktajle Mołotowa

Bernardo Bertolucci, lat 64, jest obok Almodóvara najwybitniejszym przedstawicielem autorskiego kina europejskiego. Jego ostatni film „Marzyciele” to opowieść o 1968 r. i straconej szansie na prawdziwą rewolucję.

Była to rewolta roku 68, ostatni taki ruch w naszych czasach, który naznaczył pokolenie Bertolucciego. Akcja filmu rozpoczyna się w lutym owego roku, kiedy to wybuchła afera Langlois. Henri Langlois był kinomanem-amatorem, który już w latach 30. rozpoczął kolekcjonowanie starych taśm. Jego zbiór przeistoczył się w Cinematheque Française i otrzymał subwencję państwową. Jednak ówczesny minister kultury André Malraux, skądinąd wybitny pisarz i znawca sztuki, zdymisjonował Langlois. Decyzja ta wywołała oburzenie w środowisku, wybuchły demonstracje, które doprowadziły do interwencji policji, starć ulicznych, ofiar, które znalazły się w szpitalach.

Wszystko to tylko z powodu zmiany osobowej? Władze zarzuciły Langlois bałagan: brak katalogu, konserwacji, bezładne składowanie – zapewne słusznie; w razie potrzeby tylko Langlois wiedział, gdzie jaka taśma jest upchana. Ale szło o coś innego: Langlois był protektorem nowego pokolenia filmowców, dla których robił pokazy; wokół Cinematheque skupili się historycy kina oraz działacze, którzy domagali się zerwania z tradycyjnym komercjalizmem: Truffaut, Chabrol, Godard, który wtedy w bijatyce doznał ...