POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 42 (3132) z dnia 2017-10-18; s. 92-93

Ludzie i style

Paulina Wilk

Seks, kłamstwa i taśmy prawdy

Harvey Weinstein mawiał, że jest tylko jeden sposób na filmowy przebój: trzeba napisać mocny scenariusz. Teraz sam jest bohaterem najgłośniejszej historii w Hollywood.

Pierwsza scena mogłaby wyglądać tak. Luksusowy hotel, na przykład Palisades Beverly Hills albo londyński Savoy. Z windy w lobby wysiada młoda kobieta. Jest roztrzęsiona, idzie szybko w kierunku wyjścia. Tam dołącza do niej inna kobieta, niewiele starsza. Obejmuje ją opiekuńczym gestem i nakłania, by wsiadła do samochodu. Ta druga czekała, najwyraźniej wie, co się stało. Wie też, jak ugasić pożar. Samochód odjeżdża.

Scena druga: elegancka, przestronna łazienka w hotelowym apartamencie. Krępy, otyły mężczyzna z krótką brodą leży w wannie. Jest trzy, cztery dekady starszy od tamtej kobiety z windy. Odchyla głowę i zamyka oczy. Twarz ma spokojną, odprężoną.

Ja – 0, Weinstein – 10

Istniało wiele wersji tej sekwencji: zmieniały się hotele, a on nie zawsze kończył w wannie. Czasem zapraszał do sypialni na masaż albo zjawiał się nagi w salonie. To zresztą nie musiał być hotel – były też apartamenty, garderoby, zaplecza restauracji, boczne pokoje na przyjęciach. Czasem próbował je cał...