POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 11 (2341) z dnia 2002-03-16; s. 17-20

Kraj

Agnieszka NiezgodaMarcin MellerAleksander Chećko

Sen o Warszawie

Chcieli zrobić coś wielkiego, więc napadli na Kredyt Bank

Maja. Oraz Marek, Grzegorz i Krzysztof. Właściwie rówieśnicy, właściwie takie same życiorysy za nimi i podobne marzenia przed nimi. Urodzili się na prowincji, takiej bez szans, bez perspektyw, gdzie młodość schodzi na marzeniach, żeby się wyrwać, żeby do Warszawy, żeby coś osiągnąć. Los wyznaczył im spotkanie w Warszawie. 3 marca 2001 r., w Kredyt Banku przy ul. Żelaznej. Majka z Cierzpięt to jedna z czterech ofiar. Marek R. (Falu), Grzegorz Sz. (Tylu) i Krzysztof M. (Matys) z Łochowa to mordercy.

WARSZAWA. W kolorowym, rozgadanym tłumie kłębiącym się rano przed wejściem na salę sądową łatwo go zauważyć: krępy, w szarym garniturze, z nieruchomą twarzą, czeka z boku na ławce. Trzeciego dnia procesu niewiele się dowie, jeszcze mniej powie, popatrzy tylko kolejny raz w oczy morderców córki. – Jestem zmęczony tym sądem – mówi Stanisław Młynarski, rolnik z Cierzpięt pod Mrągowem, ojciec Marii, albo – rodzinnie – Maji, której rok temu jeden strzał i ciosy kolbą odebrały życie, nabierające właśnie kształtu bliskiego marzeniom.

– Przyjechałem, bo chciałem ich zobaczyć. Dowiedzieć się, co mówiła przed śmiercią. Przecież musiała coś powiedzieć. Ale oni milczą, a w sądzie cały czas powtarzają, że mają prawo nic nie mówić. Stanisław Młynarski odbiera z szatni sportową torbę, w której zawiezie żonie do obejrzenia znienawidzone twarze, nagrane na kasetę wideo.

Inna kaseta zapamiętała pogrzeb – dla jednej z sióstr Majki, Reginy, tej w Stanach. Ale nie ...

Rok później: proces trwa

Aleksander Chećko

Niemal równo rok od dramatycznych wydarzeń w Kredyt Banku, przed warszawskim Sądem Okręgowym (orzeka o zbrodni w składzie dwóch sędziów zawodowych, trzech ławników plus rezerwowy) rozpoczął się proces pięciorga oskarżonych.

Zarzuty. Prokurator oskarża 5 osób. Trzem mężczyznom postawił zarzuty nielegalnego posiadania broni, rozboju, ale przede wszystkim wielokrotnego kwalifikowanego zabójstwa. Różni się ono od zabójstwa „zwykłego” (minimum 8 lat więzienia) tym, że gdy sprawca „zabija człowieka ze szczególnym okrucieństwem (...) z użyciem broni palnej” podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12. Gdyby sąd stwierdził winę, orzekłby w tym wypadku tzw. karę łączną. Art. 88 kk przewiduje, że „jeżeli najsurowszą karą orzeczoną za jedno ze zbiegających się przestępstw jest kara 25 lat (...) albo dożywotniego pozbawienia wolności, orzeka się tę karę jako karę łączną; w wypadku zbiegu dwóch lub więcej kar 25 lat sąd może orzec jako karę łączną karę dożywotniego pozbawienia wolności”.

Ponadto dziewczyna jednego z oskarżonych ma odpowiedzieć za zacieranie śladów przestępstwa, przechowywanie i upłynnianie zrabowanych pieniędzy. Ostatni z zarzutów dotyczy także jej ojca, piątego oskarżonego w tym procesie.

Dowody. Zgodnie z art. 410 kpk „podstawę wyroku może stanowić tylko całokształt okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej”. Dlatego m.in. sąd nie mógł poprzestać na przyznaniu się oskarżonych do popełnienia zarzucanych czynów (co nastąpiło), jego zadaniem bowiem jest odtworzenie przebiegu zdarzenia i wyjaśnienie wszelkich okoliczności będących potem podstawą orzekania o winie i wymiarze kary.

Świadkowie. Dowody z zeznań świadków sąd może przyjąć w postaci bezpośredniej podczas rozprawy, a także – na wniosek prokuratora – jedynie odczytać zeznania innych świadków ze śledztwa i nie wzywać ich na rozprawę. Tych pierwszych będzie w tym procesie 29, drugich – 44.

Ekspertyzy. Są ich dziesiątki; biologiczne (w tym badanie DNA), osmologiczne (zapachowe), traseologiczne (obuwia), balistyczne (broń), a przede wszystkim daktyloskopijne. Policjanci twierdzą, że zdjęli wszystkie możliwe odciski, które znaleźli w banku i potrzebowali do tego materiałów, które w normalnym trybie zużywaliby mniej więcej przez pół roku. Koszt wszystkich wykonanych ekspertyz jest ogromny; wiąże się z tym, iż ze względu na rozmiary i charakter zbrodni policja wolała „zabezpieczyć wszystko, choćby na wyrost”, aniżeli – w wypadku ewentualnego niewykrycia sprawców, czyli blamażu – narazić się na zarzut niedbalstwa.

Kasety z wizji lokalnych oraz z przesłuchań podejrzanych (kiedy przyznają się do zbrodni), odtwarzane już przed sądem czynią natomiast już dziś ogromne wrażenie. Być może dlatego, że – jak mówi jeden z członków składu orzekającego – w przeciwieństwie do zużytych dawno kaset z nagraniami z innych procesów, tu nareszcie „coś widać i słychać”.

Biegli. Właściwie – takie ten proces ma oblicze – dwóch specjalności. Czworo specjalistów z Zakładu Medycyny Sądowej przedstawi wyniki sekcji zwłok. Fragmenty tego materiału, zawarte już w akcie oskarżenia wniesionym do sądu, mimo lakonicznych, fachowych stwierdzeń, są lekturą porażającą, bo pozwalają na rekonstrukcję tego, jak umierały ofiary.

Ten sam moment – od strony sprawców – przeanalizowali biegli psychiatrzy. W wypadku oskarżonych o zbrodnie badania takie są obowiązkowe. Wynika z nich m.in., że żaden z trzech oskarżonych nie cierpi na chorobę psychiczną, czyli może odpowiadać karnie, a stan psychiczny nie ograniczał zdolności rozpoznania znaczenia czynu ani pokierowania swoim postępowaniem.

Aleksander Chećko