POLITYKA

Piątek, 26 kwietnia 2019

Polityka - nr 33 (3123) z dnia 2017-08-16; s. 50-52

Świat

Marek OstrowskiTomasz Zalewski

Senator wysokich lotów

John McCain od początku kariery kieruje się osobistym rozumieniem dobra kraju i honorem. Wiele razy potrafił przeciwstawić się polityce własnej partii. To szczególnie cenne w Ameryce Trumpa i czasach postprawdy.

Kiedy 81-letni John McCain wrócił do Senatu ze szpitala, po operacji na raka mózgu, powitano go owacją na stojąco. Koledzy z Partii Republikańskiej prześcigali się w wyrazach szacunku i uznania. Nawet Donald Trump zatweetował: „To wspaniale, że John McCain wraca, żeby głosować. Amerykański bohater!”. Ale senator nie okazał mu względów. Zagłosował przeciw flagowemu zamierzeniu Trumpa, ustawie odwołującej reformę ochrony zdrowia prezydenta Obamy.

Weto McCaina (jedno z trzech po stronie GOP), które ocaliło Obamacare, zdumiało komentatorów, gdyż senator sugerował wcześniej, że poprze ustawę. Przypomniano, że w 2015 r. Trump zakwestionował heroiczną kartę McCaina z wojny wietnamskiej. „Został bohaterem, bo go złapano”– powiedział wówczas Trump lekceważąco. Czyżby senator odegrał się na Trumpie – jak sugerował dziennik „The Guardian”? Tak cyniczne wyjaśnienie do McCaina nie pasuje. Stary Byk, jak nazywają McCaina media, od samego początku kariery politycznej miał w partii własne zdanie, często obrazoburcze. Przylgnął doń przydomek maverick, indywidualisty niepodporządkowującego się obowiązującej linii GOP.

McCain to nazwisko ...