POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 35 (2822) z dnia 2011-08-24; s. 46-47

Świat

Anna Tyszecka

Senior szuka podpory

Przez lata poborowi, którzy nie chcieli służyć w Bundeswehrze, stanowili tanią armię pomocników społecznych. Teraz wojsko przeszło na zawodowstwo, za to gwałtownie przybywa potrzebujących opieki.

Gwałtowne poszukiwania nowych rozwiązań wymusiła sytuacja. W czasach, gdy Bundeswehra była armią z poboru, zawodowym opiekunom pomagali Zivis, poborowi, którzy służbę wojskową odpracowywali w szpitalach i domach opieki. Od 1 lipca Bundeswehra stała się armią zawodową, a Zivis mają zastąpić wolontariusze, którzy sami będą się zgłaszali do różnych instytucji.

Pierwsi Zivis, którzy przed 50 laty odmawiali służby wojskowej, musieli nie tylko przebrnąć przez bezduszną procedurę sądową, ale nierzadko znosić niechęć otoczenia. „A gdzie macie narkotyki?” – zażartował podczas spotkania z nimi, jeszcze w 1970 r., prezydent Gustaw Heinemann. Jak większość Niemców uważał, że tylko pięknoduchy, kontestatorzy lub nieprzystosowani do życia indywidualiści mogą być przeciwko służbie wojskowej.

Czas korygował te opinie. Niechętnych wojsku przybywało, a ich praca w służbie cywilnej okazywała się coraz cenniejsza. W rekordowych latach przełomu wieku Zivisami było 130 tys. młodych Niemców, w ostatnich miesiącach – niecałe 20 ...