POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 23 (2910) z dnia 2013-06-05; s. 97-99

Ludzie i style

Agnieszka Mazurczyk

Sens szycia

Krawiectwo wraca do łask. I to za sprawą młodych dziewczyn, które kupują maszyny i uczą się szycia. To dla nich ciekawsze niż praca w korporacji czy urzędzie.

W pokoju stoi osiem albo nawet dziewięć maszyn. Na krzesłach ludzie, którzy przyszli na organizowany przez warszawski kolektyw Syrena kurs szycia. Głównie dziewczyny, ale jest też młody chłopak i starszy pan, który – jak się później okazuje – pracował kiedyś jako krawiec. Pierwszego dnia można było tylko obejrzeć maszyny i usłyszeć, co da się na nich zrobić. Ale na dziś trzeba było już przynieść przetarte w kroku spodnie – żeby każdy mógł spróbować samodzielnie naszyć łatę.

Prowadząca zajęcia Kasia ma 26 lat i mieszka w Poznaniu. Stare łuczniki i singery obsługuje z taką łatwością, jakby to były zabawki. – Łatę trzeba podłożyć od środka i przypiąć szpilkami – podpowiada. Najlepiej takimi dużymi, z kolorowymi łebkami. Małe są prawie niewidoczne i łatwo na nich złamać igłę w maszynie. Kilka głów pochyla się nad Kasią, żeby lepiej widzieć, co robi.

Kasia prowadzi Maszynownię, czyli mieszczącą się w jej własnym mieszkaniu pracownię krawiecką. Szyje ubrania, kolorowe portfele, torby i saszetki na ...