POLITYKA

środa, 24 lipca 2019

Polityka - nr 13 (2548) z dnia 2006-04-01; s. 48-50

Świat / Życie po Miloszeviciu

Jagienka Wilczak

Serbia się kurczy

Slobodan Miloszević – zanim spoczął pod lipą przed rodzinnym domem w Pożarevcu – zdążył kolejny raz skłócić wszystkich: najbliższych, władze i rodaków. Ale Serbowie mają dziś na głowie dużo poważniejsze problemy.

Sześć lat, jakie upłynęły od obalenia Miloszevicia, było na przemian czasem entuzjazmu i nadziei oraz apatii i rozczarowania. Kiedy przepędzono dyktatora, wszystko wydawało się proste: kurs ku Europie, budowanie demokracji, reforma gospodarcza, dobrobyt. Ale poszło trudniej – politycy zwycięskiej koalicji DOS zaczęli się dzielić, wybuchały kryzysy i afery, a zapaść gospodarki rozwiała złudzenia na szybkie zmiany. Podtrzymywane na kroplówce budżetowej duże fabryki nie wytrzymały reform rynkowych, tysiące ludzi straciły pracę.

Unijna pomoc, na jaką tu liczono jak na deszcz po długiej suszy, okazała się uzależniona od polityki. Zwłaszcza od współpracy z Trybunałem w Hadze, żądającym wydania zbrodniarzy wojennych. Wśród demokratów, którzy przejęli władzę w 2000 r., nie było zgody. Prezydent Vojislav Kosztunica uznawał Trybunał za antyserbski i opowiadał się za osądzeniem winnych w Belgradzie, podczas gdy ówczesny premier, proeuropejski do bólu Zoran Dzindzić, chciał pełnej współpracy z Hagą. To on zdecydował o wydaniu Miloszevicia. Część analityków uważa, ż...