POLITYKA

Poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Polityka - nr 48 (2480) z dnia 2004-11-27; s. 74

Kultura / Polemika

Piotr Gruszczyński

Seweryna żal

Nieokreślony gatunkowo artykuł Jacka Wakara „Kłopot z Sewerynem” (POLITYKA 45) to kuriozum. Ni to recenzja, ni żywot świętego ani też informacja o dzisiejszym teatrze. Należałoby go zlekceważyć, gdyby nie fakt, że pełno w nim nieprawdy, przeterminowanej wiedzy teatralnej i kompleksów.

Co się stało? Wakar postanowił obronić aktora i reżysera Andrzeja Seweryna przed rzekomym spiskiem, którego celem jest zdeprecjonowanie jego artystycznej pozycji w Polsce. Ale zamiast, na przykład, udowodnić, że „Ryszard II” to arcydzieło teatralne (Wakar o spektaklu właściwie nie wspomina), zaproponował układ nieomal jak ze Starego Testamentu, gdzie o nieomylności mistrza nie dyskutuje się. Bo Seweryn, zdaniem Wakara, jako człowiek mieszkający w Paryżu, obcujący z najlepszym francuskim teatrem, wie wszystko i potrafi jako jedyny „zweryfikować” prawdziwą wartość teatru polskiego. Tylko Seweryn poświęcający się dla polskiego narodu, zawieszony między dwoma światami, nie zważający na „osobiste koszty, z jakimi wiąże się taki wybór”, wie, że to, co się dzieje w dzisiejszym naszym teatrze, jest nic niewarte. Że Lupa, Jarzyna, Warlikowski – tych Wakar wskazuje – to lokalne wielkości bez znaczenia dla światowego teatru. Otóż, pragnę państwa uspokoić, tak nie jest! Wywód Wakara, który rzekomo ma obnażyć „kompleksy ludzi polskiego teatru”, obnaża wyłącznie ...