POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 17 (2398) z dnia 2003-04-26; s. 36-39

Gospodarka / Turysto uważaj

Anna Szulc

Sezon na leszcze

Z powodu wojny w Iraku, śmiertelnego wirusa SARS i ogólnego braku pieniędzy części biur podróży w Polsce grozi bankructwo. Latem kłopoty agencji turystycznych odczują już sami turyści. Wymarzona wycieczka do ciepłych krajów łatwo może zamienić się w koszmar.

Do problemów przyznają się dziś nawet najwięksi tour-operatorzy, z TUI Polska włącznie, którego dochody w ubiegłym roku w porównaniu z 2001 r. spadły o dziesięć procent. Inny potentat w branży, Neckermann, sprzedał w marcu o 30 proc. mniej wycieczek do Egiptu niż przed rokiem. Są jednak biura, w których sprzedaż wycieczek zagranicznych, zwłaszcza do bardzo modnej jeszcze niedawno Turcji, spadła w ostatnich tygodniach nawet o połowę. Z braku zainteresowania masowo odwoływane są wczasy na Dalekim Wschodzie, bo turyści boją się zarażenia wirusem SARS.

Wszystko to sprawia, że wakacyjne plany sporej części organizatorów imprez biorą w łeb. Na niewiele zdają się nawet stałe wymyślne promocje. Polskie biura podróży gwałtownie szukają oszczędności i nie zawsze robią to fair. W fazie wstępnej ofiarami nieuczciwych tour-operatorów są hotelarze z atrakcyjnie położonych krajów, potem przewoźnicy, a na końcu klienci.

Petros E. prowadzi niewielki hotel w Zatoce Korynckiej. Z polskimi agencjami turystycznymi współpracuje od kilku lat. E. bardzo ...

PPP, czyli poradnik przezornego podróżnika

Planując urlop warto przetestować rodzinę i znajomych, dowiedzieć się, z jakim biurem wyjeżdżali w ubiegłych latach na wczasy i jakie są ich doświadczenia. Poczta pantoflowa to najlepsza reklama lub antyreklama dla tour-operatora. Wybierać należy biura sprawdzone, z wieloletnią tradycją i dużą ofertą wypoczynkową. Można przejrzeć w siedzibie biura jego katalogi z lat ubiegłych, np. zwrócić uwagę, czy zmienia się baza hotelowa. Jeśli co roku biuro zaprasza do innych hoteli w tym samym kurorcie, to można podejrzewać, że nie wywiązuje się z zobowiązań wobec kontrahentów.

Bardzo istotne jest dokładne przyjrzenie się umowie, którą przed wyjazdem podpisujemy z biurem podróży. Dobra umowa zawiera dane o organizatorze, w tym numer jego zezwolenia wydanego przez wojewodę i  nazwisko osoby podpisującej się w imieniu tour-operatora, gwarancje bankowe biura (dzięki czemu w razie jego bankructwa klient może liczyć na zwrot kosztów) oraz informacje dotyczące sposobu zgłaszania ewentualnych reklamacji. W umowie powinny się także znaleźć dane o rodzaju transportu, miejscu pobytu, czasie trwania imprezy, rodzaju ubezpieczenia turysty oraz szczegóły dotyczące dodatkowych wydatków.

Często się zdarza, że urlopowicza po wyjściu z samolotu zaskakuje konieczność wniesienia opłaty lotniskowej, wizowej oraz wykupienia biletów na plażę. Uwaga na dodatkowe klauzule ze strony organizatora! Np. umieszczenie informacji o ograniczeniu odpowiedzialności biura, gdy zawiniły osoby trzecie (np. przewoźnik) są całkowicie bezprawne.

Co robić, gdy dopiero na miejscu okazuje się, że hotel, który miał mieć pięć gwiazdek, okazał się ruderą? W porządnej umowie winien znaleźć się adres przedstawiciela biura, który na miejscu przyjmuje skargi.

Jeśli kłopoty turysty nie zostały rozwiązane w trakcie trwania imprezy, to pozostaje mu dochodzenie swoich racji po powrocie. O pretensjach w pierwszej kolejności musi zawiadomić biuro. Gdy organizator pozostaje głuchy na skargi klienta, warto poprosić o pomoc Izbę Turystyki lub Federację Konsumentów, jak też poinformować o wszystkim swojego wojewodę, który ma prawo cofnąć zezwolenie nieuczciwej agencji turystycznej. W ostateczności pechowemu turyście pozostaje jeszcze droga sądowa.