POLITYKA

środa, 19 grudnia 2018

Polityka - nr 11 (11) z dnia 2018-08-08; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 31. Jak i po co podglądany jest mózg; s. 42-47

Neuro-praktyka

Urszula Schwarzenberg-Czerny

Sieć w neurosieci

Prof. Piotr Durka Jak życie człowieka może zmienić interfejs mózg–komputer.

URSZULA SCHWARZENBERG-CZERNY: – Elon Musk czy Mark Zuckerberg próbują przekonywać, że ludzie dzięki czipom w mózgu będą mieli o wiele większe możliwości przetwarzania informacji i możliwości kreatywne. Panu profesorowi przydałoby się teraz w pracy naukowej tego typu sztuczne wsparcie?
PIOTR DURKA: – Technologią wspieramy się od dawna, ale do takiego czipa jest jeszcze bardzo daleko. Mniej więcej rok temu Elon Musk rzeczywiście założył Neuralink, a laboratorium Building 8 należące do Facebooka rozpoczęło prace nad „pisaniem bezpośrednio z mózgu”. Musk, jak wiadomo, twittuje na bieżąco o każdym osiągniętym bądź planowanym sukcesie, a na ten temat wciąż milczy. O projekcie Facebooka wiemy tyle, że odpowiedzialna za niego Regina Dugan zrezygnowała po pół roku. Oni zabrali się za coś, co nie daje nawet pewności, czy będzie w ogóle wykonalne. Ja wybrałem realne cele.

Czyli to było klasyczne dla tuzów z Doliny Krzemowej działanie marketingowe. W Google na tego typu rozpracowywanie futurystycznych problemów mó...

Anna Duszyk, neuropsycholog z zespołu prof. Piotra Durki:

Badania dotyczące technologii interfejsów mózg–komputer prowadzone są z różnych perspektyw. W ten nurt wpisują się prowadzone przez nasz zespół badania dotyczące świadomości. Jeśliby uściślić rolę psychologa w takim projekcie, to czuwa on nad takim zaprojektowaniem tego systemu, aby dana osoba mogła z niego optymalnie korzystać: aby angażował potrzebne mechanizmy poznawcze, był dla użytkownika intuicyjny i nie wywoływał zmęczenia i frustracji. Kwestia ta jest ważna w przypadku, gdy użytkownikiem jest osoba zdrowa, ale w przypadku chorych, którzy są docelowymi adresatami tej technologii, staje się kluczowa. Pacjenci, u których w wyniku wypadku lub choroby nastąpiło uszkodzenie mózgu w takim stopniu, że niemożliwa jest z nimi komunikacja, często przejawiają deficyty w działaniu pozostałych mechanizmów poznawczych, np. mają problemy ze skupieniem uwagi i łatwo się rozpraszają, trudność sprawia im zapamiętywanie nowych informacji i uczenie się. Oczywiście deficyty te nie występują u wszystkich chorych, a jeśli się pojawiają, to ich nasilenie jest kwestią indywidualną. Dlatego starając się wybrać technologię dla takiej osoby, konieczne jest rozpoznanie, jak ona funkcjonuje i z jakiego urządzenia będzie w stanie skorzystać.

Dla zobrazowania możemy tu posłużyć się analogią do rozwoju dziecka – w zależności od wieku „obsługuje” ono zabawki o różnym stopniu skomplikowania, 3-latek będzie się umiał bawić klockami, ale Tetris jest dla niego zbyt skomplikowany – zasady są zbyt abstrakcyjne, zbyt wiele elementów pojawia się w polu widzenia, a tempo gry jest za szybkie. W przypadku pacjentów mamy podobną sytuację, w zależności od poziomu funkcjonowania należy dobierać rodzaj technologii wspomagających utracone funkcje, np. komunikację, i jeśli to możliwe, starać się dostosować ją jak najbardziej do pacjenta. Co warto zaznaczyć, w przypadku niektórych z nich nawiązanie komunikacji nie będzie możliwe ze względu na zbyt rozległe zniszczenia mózgu i idące za tym głębokie deficyty poznawcze. Tak się dzieje w przypadku pacjentów z zaburzeniami świadomości, z którymi z definicji nie możemy się skomunikować.

Czy zatem warto tę technologię wprowadzać do takich miejsc jak np. Klinika Budzik? Odpowiedź brzmi: tak, gdyż odsetek błędnych diagnoz w tym obszarze jest bardzo wysoki (ok. 35 proc.), czyli co trzecia osoba funkcjonuje lepiej, niż wskazują na to narzędzia kliniczne oparte na obserwacji zachowania pacjenta. Ze względu na uszkodzenia mózgu (np. w obszarach odpowiedzialnych za ruch) osoby te nie są w stanie pokazać, że rozumieją, co do nich mówimy i na to zareagować. Wnioskujemy w takiej sytuacji, że mają zaburzoną świadomość. Rzeczywistą wiedzę o funkcjonowaniu ich mózgu czerpiemy z badań neuroobrazowych i elektrofizjologicznych. Dla takich osób użycie technologii BCI daje szansę na poprawną diagnozę, a co za tym idzie, odpowiednie dalsze leczenie i terapię.

Próba nawiązania takiej komunikacji to zadanie dla psychologa, który z jednej strony powinien szukać najlepszego rozwiązania z punktu widzenia stanu pacjenta, a jednocześnie zdawać sobie sprawę z możliwych błędów w działaniu stosowanej technologii.

Rozmówca jest fizykiem i neuroinformatykiem. Na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego kieruje zespołem pracującym nad BCI (czyli interfejsami mózg–komputer, ang. Brain–Computer Interfaces) oraz nowymi metodami diagnozy pacjentów Kliniki Budzik. Prezes firmy BrainTech (braintech.pl), tworzącej kompletne rozwiązania EEG i BCI dla nauki, edukacji i przemysłu oraz technologie asystujące PISAK.org.