POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 3 (3042) z dnia 2016-01-13; s. 83

Kultura / Kawiarnia Literacka

Jacek Dehnel

Siłaczki

Jeżdżę sobie po kraju, po tych bibliotekach, ośrodkach kultury, teatrach miejscowych, i tam je spotykam. Tuż przed emeryturą i tuż po studiach, blondynki i brunetki, sporo siwych. Z kucykami i ostrzyżone na zawadiackiego jeża. W wystrzałowych szafirowych sukienkach z wielkimi koralami albo w zachowawczych sweterkach z broszą. Typ „szparka menedżerka” i typ „stara plastyczka”. I wiele innych typów. W Polsce powiatowej kulturę ratują rozmaite panie.

Owszem, zdarza się mężczyzna, lokalny działacz, urzędnik, ale na ogół to kobiety, często zresztą skonfliktowane z miejscowym burmistrzem czy starostą, dla którego kultura to jakieś tam babskie sprawy i przeżytek. – Sam zamknąłem trzy filie biblioteki – że zacytuję pewnego wójta – a ta ostatnia to niech se umrze śmiercią naturalną. Jestem najbardziej wykształconym człowiekiem w tej gminie i czy ja czytam książki? Nie. Telewizję sobie pooglądam, czasem coś w internecie sprawdzę. To dziś wystarcza.

Ale siłaczka się nie poddaje, choć w strukturach władzy, na ogół ...

Jacek Dehnel – pisarz (m.in. powieści „Saturn”, „Lala”), poeta, tłumacz (Larkin, Verdins) i malarz. Zajmuje się zbieractwem i łowiectwem (gratów), prowadzi blog poświęcony międzywojennemu tabloidowi kryminalnemu „Tajny Detektyw”, nie prowadzi samochodu. Ostatnio ukazała się jego powieść „Matka Makryna”.