POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 36 (2417) z dnia 2003-09-06; s. 50

Świat / Euro-obyczaje

Jacek Safuta

Singel pozna singla

W Brukseli już prawie nie widać brukselczyków. Są kolorowi imigranci i wielonarodowy tłum dyplomatów, urzędników, dziennikarzy. Bardzo samotny tłum.

Daję sobie jeszcze dwa, trzy lata, a potem muszę kogoś znaleźć, żeby chociaż zrobić sobie dziecko – mówi świeżo upieczona polska eurokratka. Niedawno stuknęła jej trzydziestka, więc sądzi, że może jeszcze trochę popracować za dobre pieniądze. Jej o kilka lat starszy kolega przeżywa ten sam dylemat. Żona w Polsce, dziecko... No właśnie, kiedy dziecko?

Jednoosobowe gospodarstwa domowe stanowią już połowę domostw w Brukseli i ten odsetek gwałtownie rośnie. Wiele z nich tworzą cudzoziemcy – dyplomaci, urzędnicy instytucji unijnych, pracownicy europejskich biur światowych koncernów, dziennikarze, zagraniczni studenci, także nielegalne sprzątaczki i robotnicy budowlani z Polski, chociaż ci ostatni – żeby było taniej – często mieszkają na kupie. Jest też coraz wcześniej usamodzielniająca się belgijska młodzież i tutejsi yuppies. Tak powstała jedna z najbardziej zatomizowanych społeczności w Europie.

To mordercza konkurencja – żali się jeden z korespondentów polskich mediów w Brukseli. Jego bezdzietni rywale mogą pracować 16 godzin na dobę, nie muszą zajmować się pociechami, ...