POLITYKA

Sobota, 17 sierpnia 2019

Polityka - nr 2 (2537) z dnia 2006-01-14; s. 78-81

Społeczeństwo / Bez pracy

Barbara Pietkiewicz

Siostry niszczycielki

Depresja, zbędność, bieda, izolacja, przemoc w rodzinie – pięć sióstr bezrobocia. Idą wiernie, powoli uszkadzając ciało i duszę. Gdzieś po trzech, pięciu latach dzieło zniszczenia jest gotowe. Człowiek nie potrafi już pracować, nawet jeśli pracę znajdzie. Zostaje bezrobotnym zawodowym.

W 1991 r., na początku fali grupowych zwolnień z padających fabryk, zapytano zwalnianych, jak zareagowali na utratę pracy. Tylko 13,8 proc. odpowiedziało, że czują się zrozpaczeni i załamani. Po 50 latach socjalistycznego braku bezrobocia pojawienie się czegoś tak dziwacznego jak niemożność znalezienia pracy nie mieściło się po prostu ludziom w głowie. Potraktowano to jak coś w rodzaju miłego urlopu. Jak wczasy domowe – twierdzi prof. Augustyn Bańka, psycholog. Ale w połowie następnego roku, kiedy bezrobocie sięgało już 15 proc., aż 50,74 proc. badanych przyznało, że przeżywa głębokie załamanie. Urlop się skończył, zaczął kapitalizm.

Ponad pół wieku wcześniej w robotniczej osadzie pod Wiedniem przeprowadzono pionierskie badania, które miały odpowiedzieć na pytanie, jak ludzie (prócz tego, że popadają w biedę) reagują na utratę pracy. W trzy lata później podobne przeprowadzili w Polsce Paul Lazarsfeld z Wiednia i Bohdan Zawadzki, psycholog z Warszawy. Oba te projekty, uchodzące dziś za klasyczne, wywarły wielkie wrażenie na ówczesnej opinii społecznej i zmieniły sposób patrzenia ...