POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 42 (2163) z dnia 1998-10-17; s. 90-92

Społeczeństwo

Katarzyna Sułek

Siostry z przetargu

Ćwierćmilionowe środowisko pielęgniarek i położnych jest zbulwersowane, że w dyskusjach o reformie ochrony zdrowia jego rolę stale pomija się milczeniem.

O kryzysie zawodu pielęgniarki pisaliśmy wiosną ("Czepek na kołku", Polityka 16). Od tamtego czasu niepokój w środowisku pielęgniarskim jeszcze się pogłębił. - Reprezentanci resortu zdrowia na spotkaniach ze środowiskiem medycznym mówią o reformie ochrony zdrowia tak, jakby realizowali ją wyłącznie lekarze, ani słowa o pozostałych członkach zespołu terapeutycznego, czyli pielęgniarkach, położnych, rehabilitantach, fizjoterapeutach - twierdzi Ilona Tułodziecka, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. - Do wprowadzenia reformy pozostało zaledwie trzy miesiące, chcemy się wreszcie dowiedzieć, na jaki status możemy liczyć.

Władze Ministerstwa Zdrowia, goszczące niemal nieustannie w swoich gabinetach anestezjologów, nie znalazły czasu, aby porozumieć się z pielęgniarkami. - Obecny rok był dla pielęgniarek bardzo trudny - przyznaje Grażyna Wójcik, dyrektor departamentu pielęgniarstwa w Ministerstwie Zdrowia. - Mimo deklaracji rządu nie zastosowano żadnych działań systemowych, prowadzących do poprawy sytuacji materialnej i standardów pracy pielęgniarek i położnych. Przykładem może być kontraktowanie usług medycznych, na którym zyskali przede ...