POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 25 (3014) z dnia 2015-06-17; s. 6

Ludzie i wydarzenia / Świat

Siwość czekisty

Może młyny sprawiedliwości mielą powoli, ale nie w Tiencinie. Tamtejszemu sądowi wystarczyły trzy tygodnie, by skazać na dożywotnie więzienie Zhou Yongkanga, emerytowanego szefa chińskiej bezpieki. Od rewolucji kulturalnej nie pogrążono w Chinach tak wpływowego aparatczyka. Zhou stracił wolność, majątek, przywileje, prawa obywatelskie i kruczoczarną czuprynę, tak charakterystyczną dla partyjnej starszyzny. Z kamienną twarzą i siwiuteńki jak gołąb przyznał, że brał łapówki, przekraczał uprawnienia i ujawniał tajemnice. Słuchając wyroku, przeprosił za wyrządzone krzywdy, znamienna rzecz, nie Chińczyków, lecz partię komunistyczną.

Zrobił w niej oszałamiającą karierę. Będąc geologiem z wykształcenia, zaczynał od technicznej posady na jednym z pól roponośnych, później szefował m.in. państwowej firmie naftowej, ministerstwu zasobów naturalnych oraz partii w ludnym Syczuanie. Wszędzie się sprawdził i w 2002 r. został nr 2 bezpieki. Na pierwszą pozycję wysunął się w 2007 r., odtąd przez pięć lat podlegał mu cały wymiar sprawiedliwości, w tym policja, prokuratura, sądy oraz służby specjalne. Wszedł też do komitetu stałego biura politycznego, kilkuosobowego ciała, ...