POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 43 (2373) z dnia 2002-10-26; s. 38-40

Gospodarka / Wojny spółek

Adam GrzeszakMariola Balicka

Skalp, tajny sojusz, wydmuszka

Spółki giełdowe coraz częściej stają się polem bitew toczonych przez akcjonariuszy. Walka o przejęcie władzy nad przedsiębiorstwem bywa bezwzględna. Gdy wielcy akcjonariusze się biją, mali tracą. Czy wchodzący właśnie w życie kodeks dobrych praktyk giełdowych coś tu może zmienić?

Dążenie do przejęcia władzy nad spółką może mieć różne motywy. Zwykle przejmujący deklarują troskę o jej los, wolę zapewnienia rozwoju oraz wzrostu wartości akcji. W praktyce coraz częściej w grę wchodzi scalping, czyli skalpowanie – jak w finansowym slangu określa się wrogie przejęcie w celu zdobycia atrakcyjnych aktywów spółki. Polscy inwestorzy używają też określenia „metoda na wydmuszkę” – skorupka zostaje, ale środek ulega opróżnieniu.

Bessa skłania niektórych inwestorów do szukania innych sposobów zarabiania na inwestycjach giełdowych – wyjaśnia wiceprzewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG) dr hab. Aleksander Chłopecki. – Najczęściej odbywa się to poprzez wyprowadzanie majątku ze spółki giełdowej do spółek zależnych albo na zbywaniu atrakcyjnych nieruchomości.

O zwycięstwie – jak to na wojnie – decyduje zaskoczenie. Chodzi o to, by przeprowadzić atak, zanim przeciwnik się zorientuje i podejmie próbę obrony. Ważne, by jak najdłużej pozostać niezauważonym i&...