POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 1 (3192) z dnia 2019-01-02; s. 93-95

Kultura

Ryszard Wolff

Skandaliści w wersji familijnej

Gwiazdy minionych dekad muzyki rozrywkowej żyły szybko, mocno i ryzykownie. Ale ich filmowe biografie to coraz częściej kino rodzinne przemilczające skandalizujące epizody.

Wciąż świeżo w pamięci mamy obraz Freddiego Mercury’ego z oczekiwanego przez lata filmu „Bohemian Rhapsody”. To historia człowieka, który potrafił wydać 200 tys. dol. na jedną imprezę, pisał hymny o kokainie („Don’t Stop Me Now”), a swoją fascynację Nowym Jorkiem obrazował słowami: „Tu wchodzę w pełną rozpustę. Budzę się, drapię po łbie i myślę, kogo następnego przelecę”. Taki lider Queen był – a przynajmniej bywał – w rzeczywistości. W kinie pokazano go jako człowieka skazanego na samotność, miłosne rozczarowania i niemożność dzielenia rodzinnych pasji z resztą zespołu.

Zamiast pytania, czy kinowe biografie wielkich gwiazd muzyki pokazują prawdę, należałoby zapytać: „Czyją prawdę dostajemy?”. Adresatami tego pytania powinni być nie tylko muzycy Queen, ale i rodzina Jamesa Browna czy Elton John.

Kuracja wybielająca

„Rocketman”, filmowy testament Eltona Johna, jest już gotowy, w maju przyszłego roku wejdzie na ekrany kin. Obawy o ugrzecznioną wersję życiorysu piosenkarza, któremu śnieg w Alpach przypominał głównie o wciągniętej nosem iloś...