POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 31 (2256) z dnia 2000-07-29; s. 24-26

Kraj

Mariusz Janicki

Skarb partii

Edward Kuczera od dziesięciu lat trzyma klucze do kasy lewicy

Aleksander Kwaśniewski poprosił Edwarda Kuczerę, skarbnika Sojuszu Lewicy Demokratycznej, aby ten został pełnomocnikiem finansowym jego sztabu wyborczego. Kuczera prawie od dziesięciu lat zajmuje się pieniędzmi postPZPR-owskiej formacji. Każdego roku w partyjnych głosowaniach nad działalnością członków Krajowego Komitetu Wykonawczego otrzymuje najlepszy lub jeden z najlepszych wyników.

Ten partyjny superskarbnik, podpisujący wspólnie z sekretarzem generalnym SLD wszystkie kwity, wyciągnął ugrupowanie z najpoważniejszych długów i – choć prawica wciąż wskazuje na dalsze zobowiązania – zapewnia mu bardzo przyzwoite funkcjonowanie. Jeśli Kwaśniewski przeprowadził swoją formację przez ideowe morze czerwone, to Kuczera na pewno przyczynił się w znaczny sposób do uniknięcia przez nią największych finansowych raf.

Pięćdziesięciosiedmioletni Edward Kuczera odbył dość typową karierę urzędnika PZPR w wersji skromniejszej. Po ukończeniu Politechniki Szczecińskiej na Wydziale Chemii zatrudnił się w Policach, w jednym z przedsiębiorstw z epoki wielkich budów socjalizmu. Jeszcze na studiach rozpoczął „działalność społeczną w strukturach miejskich i wojewódzkich” Związku Młodzieży Socjalistycznej. Kandydatem PZPR został w wieku, w jakim dzisiaj młody człowiek nie słyszał z reguły o żadnych partiach – dziewiętnastu lat. Rok później miał już w kieszeni legitymację pełnoprawnego członka organizacji. Niedługo po wydarzeniach radomskich, w 1977 r., towarzysze warszawscy ściągnęli Kuczerę do Komitetu Centralnego. Pracował tam w ...