POLITYKA

Niedziela, 24 marca 2019

Polityka - nr 50 (3190) z dnia 2018-12-12; s. 36-38

Rynek

Joanna Solska

Skarbonka na świnki

Weterynarze mają w rękach bombę. Uprzedzają, że jeśli ją odpalą, przed świętami zniknie ze sklepów mięso. Mają na myśli świński protest, na wzór „psiej grypy” policjantów.

Masowe zwolnienia lekarskie stały się skuteczną bronią w walce nie tylko o podwyżki. Policjanci odzyskali dzięki nim wszystkie przywileje odebrane przez poprzednią władzę. Wybrali bowiem najlepszy czas – obchody stulecia odzyskania niepodległości, które mieli ochraniać. Dla weterynarzy najlepszym czasem są nadchodzące święta. Bez badań do sklepów ani do przetwórstwa nie może trafić żadna partia mięsa, mleka ani ryb. Ani kilogram przetworów mlecznych czy szynki nie wyjedzie za granicę. To bowiem wyjątkowo marnie opłacani lekarze z Inspekcji Weterynaryjnej gwarantują i odpowiadają za bezpieczeństwo żywności, które z powodu protestu może być zagrożone.

Dlatego ustawa o służbie cywilnej zabrania im strajkowania, żeby tym bezpieczeństwem nie kołysać. – Ale chorowania zabronić nie może – stwierdza lekarz z inspektoratu powiatowego w Wielkopolsce. – Możemy jeszcze spróbować strajku włoskiego, co mocno spowolniłoby dopuszczanie żywności do obrotu, zważywszy, że już spora część etatów w inspekcji jest nieobsadzona z braku chętnych do pracy. Spowolnienie wydaje się jednak o&...