POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 21 (2246) z dnia 2000-05-20; s. 48-51

Świat

Farida Kuligowska

Skazani na wywóz

W Moabicie, najsłynniejszym niemieckim więzieniu, połowa osadzonych to cudzoziemcy

Kryminaliści spoza Niemiec powinni odsiadywać wyroki we własnych krajach: Polacy w Polsce, Rosjanie w Rosji. Ale żaden więzień-obcokrajowiec nie zostanie odesłany do ojczyzny, jeśli tam łamie się prawa człowieka, a w więzieniach panują nieludzkie warunki. Więc Turcy zostaną w Niemczech, a Polacy wyjadą.

Terkot wózka kucharza ściąga tłum mężczyzn. Dyżurny nakłada mięso, kapustę i ziemniaki. Nalewa kompot. Johannes Weinrich, prawa ręka Carlosa „Szakala”, patrzy na ogromne porcje. Został skazany na dożywocie, ale w więzieniu Moabit przynajmniej nie umrze z głodu. Kolejka po obiad w bloku B w Moabicie była długa: mordercy, gwałciciele, złodzieje samochodów. Przepychali się przed Weinricha, który jeszcze nie przywykł do więziennej rutyny. Na korytarzu jest tłok, tak samo jak w całym więzieniu i zdaniem niemieckich polityków ten problem może rozwiązać jedynie eksport więźniów.Wolfgang Fixon, naczelnik więzienia Moabit, najstarszego w Berlinie, uważa, że to dobry pomysł. – Nawet po amnestii na Boże Narodzenie mieliśmy 1147 więźniów, a możemy pomieścić jedynie 980. Połowa to cudzoziemcy, najwięcej jest Turków – 156. Polacy są na drugim miejscu – informuje naczelnik.

W wielu niemieckich więzieniach nie ma w celach miejsca do spania, nawet na podłodze. W więzieniu Butzbach w Hesji trzech męż...