POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 25 (2863) z dnia 2012-06-20; s. 13

Rzut wolny

Jerzy Pilch

Skrzaty kontra krasnoludy

12 czerwca

„Od wczesnych godzin rannych na Okęciu lądują prywatne odrzutowce ruskich milionerów”.

Kiedyś może by mi się podobała taka fraza, dziś ledwo, ledwo. Z „kiedyś” zresztą też przesada. „Kiedyś” nie było ruskich milionerów (przynajmniej na taką skalę), nie posiadali oni w związku z tym prywatnych odrzutowców, nie latali przez to do Polski, nie lądowali na Okęciu; zdań opisujących takie lądowania nie było nawet w science fiction.

Nie mówię, że jest to fraza niemoralna, choć z jakichś – może oczywistych, a może trudnych do udowodnienia – powodów nie zdaje się ona szczytem czy innym wzorcem moralności. Kiedyś bym ironizował: Nawet jak prawnie jest w porządku, to tchnie rozbestwieniem i rozwiązłością, plugawym rozbestwieniem i bezbrzeżną rozwiązłością. Kiedyś bym tak powiedział, dziś tak nie mówię nie tylko dlatego, że starcze otępienie jest dobrym sposobem na ekstremizm.

Nie żebym był za rewolucją, ale człowiekowi osobiste odrzutowce nie są potrzebne do życia. Jakieś poszczególne egzemplarze, służące wybranym potentatom do szybkiego poruszania się w gęstwinie ...

Jerzy Pilch – prozaik, dramaturg, scenarzysta i publicysta, były felietonista POLITYKI. Otrzymał Paszport POLITYKI w 1998 r. za „Bezpowrotnie utraconą leworęczność” oraz w 2001 r. nagrodę Nike za książkę „Pod mocnym aniołem”. Ostatnio ukazał się jego „Dziennik” – zbiór zapisków, których fragmenty publikował na łamach „Przekroju”.