POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 29 (2714) z dnia 2009-07-18; s. 82-83

Świat

Jędrzej Winiecki

Skuleni w kulli

Spytaj Albańczyka, o co chcesz: politykę, stan dróg, formę narodowej drużyny piłkarskiej, jego ulubiony sposób spędzania wakacji, a usłyszysz o sile tradycji, Hodży, Skanderbegu i pięciu wiekach niewoli tureckiej.

Z czwórki rodzeństwa tylko Hana została w Bogë, maleńkiej wsi leżącej w najbardziej deszczowym i śnieżnym zakątku Albanii. W zielonej dolinie, otoczonej szczytami Alp Północnoalbańskich, pada przynajmniej przez 300 dni w roku, co albańskie służby meteorologiczne mierzą w stacji badawczej, którą postawiły w winnicy ojca Hany, Preka Ulaja. Rodzeństwo Hany – dwie siostry i brat – już dawno wyniosło się do słonecznych Włoch. Bardziej niż przed pogodą uciekali przed brakiem perspektyw. Gospodarstwo Preka, na które składa się krowa, koza, parę kur, kilka krzaków winorośli, szopa do destylowania winogronowej raki i trochę wysokogórskich łąk, nie wyżywiłoby całej rodziny. Samo Bogë oferuje niewiele więcej. Turyści tu raczej nie zaglądają, skutecznie odstrasza ich dzikość miejscowych gór, bliskość Kosowa, brak schronisk, pogotowia górskiego, znaków na szlakach oraz samych szlaków. Jeśli już ktoś wędruje, to po ścieżkach wydeptanych przez owce i ich pasterzy. No i rzadko szuka noclegu we wsi.

By wyrwać się z deszczowego Bogë, ...