POLITYKA

Poniedziałek, 24 czerwca 2019

Polityka - nr 13 (2698) z dnia 2009-03-28; s. 72-73

Historia

Wiesław Władyka

Skumbrie w tomacie

Troje historyków wydało właśnie trzy tomy zbioru o dziejach inteligencji polskiej do 1918 r. Dzieło znakomite, kawał świetnej historiografii. I dobry wstęp do dyskusji nie tylko o historii inteligencji.

Polski inteligent jest gorący. Gorący, bo można się na nim mocno sparzyć, o czym przekonali się niedawno politycy, gdy wydali wojnę „wykształciuchom”. Gorący, bo pytanie, czym się on wyróżnia i czy w ogóle jest, a jeśli nawet, czy jeszcze długo będzie istniał, wraca bez przerwy i wywołuje wielkie namiętności. Wciąż też wraca pytanie, do czego inteligent służy i jaki, po prawdzie, powinien być, jeśli już jest. Czy w dobie wolności i demokracji ma jeszcze coś szczególnego do zrobienia? Czy nadal ma prawo i obowiązek odgrywać role społeczne, które na siebie przyjął, gdy nie istniało niepodległe państwo polskie i rodził się nowoczesny naród, a nowe porządki społeczne kształtowały się poprzez wielkie rewolucje przemysłowe i polityczne. Także w PRL, gdy polska inteligencja, w warunkach ograniczeń wolności i w ramach niepełnego państwa, przekraczała te ograniczenia i wypełniała swoimi działaniami i treściami istniejące ...