POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 48 (2835) z dnia 2011-11-23; s. 17

Raport

Joanna Cieśla

Śląska dusza

Rzeczowa, solidna i zrównoważona – mówią o minister edukacji Krystynie Szumilas współpracownicy. Dopóki gra z kimś do jednej bramki – zastrzegają oponenci.

Ministrem miała zostać cztery lata temu. W gabinecie cieni opozycyjnej wówczas Platformy Obywatelskiej odpowiadała za edukację i naukę. Ku zaskoczeniu wielu, po wygranych przez PO wyborach szefostwo resortu przypadło jednak Katarzynie Hall – działaczce oświatowej i samorządowej z Pomorza, żonie Aleksandra Halla, wieloletniego przyjaciela premiera Donalda Tuska. Krystyna Szumilas została sekretarzem stanu, czyli pierwszym zastępcą ministra. Mrówcza praca na drugiej linii miała odpowiadać jej temperamentowi. A jednak wieść niesie, że między nią a szefową ostro iskrzyło.

W wyborach w 2011 r. dostała cztery razy więcej głosów (42 tys.) niż Katarzyna Hall, która też wystartowała do Sejmu. – To premia za dobrą ogólną ocenę rządu, mimo że akurat resort, w którym Krystyna pracowała, był oceniany słabo. Ale także ona sama często przyjeżdżała na spotkania z uczniami i nauczycielami – twierdzi Andrzej Gałażewski, partyjny kolega i konkurent z gliwickiej listy PO. Wręczała wyróżnienia, brała udział w rocznicowych uroczystoś...