POLITYKA

Piątek, 18 stycznia 2019

Polityka - nr 12 (2597) z dnia 2007-03-24; s. 36-38

Kraj

Cezary Łazarewicz

Sławek ze świńskiej górki

Od kiedy Andrzej Lepper poszedł w ministry, miejsce ludowego trybuna i przywódcy zostało zwolnione. Ale jest już chętny, by poprowadzić masy do boju.

Z filozofii Sławomira Izdebskiego: żeby istnieć, potrzeba dziennikarzy. Jeśli poprosisz ich, żeby przyszli na ważną konferencję programową – nikt nie przyjdzie, bo nikogo to nie interesuje. Trzeba więc powiedzieć, że konferencja odbywa się pod hasłem: Andrzej Lepper musi odejść. Przyjdzie dwóch i coś może napiszą. Dwudziestu przyjdzie, jak obiecasz, że spalisz kukłę Leppera. Ale jeśli powiesz, że chłopi idą w marszu gwiaździstym na parlament, to pod Sejmem będą czekały wszystkie ekipy telewizyjne. I wtedy trzeba mówić ostro, żeby wieczorem poprzez telewizję usłyszała to cała Polska.

Dlatego 1 marca Sławomir Izdebski, były senator Samoobrony, oprócz kilkuset chłopów wziął pod Sejm świński ryj w biało-czerwonym krawacie, który symbolizował ministra rolnictwa. I wiedział, że właśnie ten gadżet szczególnie zainteresuje telewizję.

– Tego wszystkiego nauczyłem się od Leppera. On jak chciał coś ważnego powiedzieć, to wyzywał ministrów od złodziei i bandytów i wszystkie telewizje to pokazywały – mówi Sławomir Izdebski, dla którego obecny minister rolnictwa był przez ...