POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 13 (2291) z dnia 2001-03-31; s. 20-23

Kraj

Janina Paradowska

SLD sam na sam

Sejm i Senat: wyniki sondaży przekładamy na mandaty

Wiosna należy niewątpliwie do Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w marcu, SLD zdobyłby w Sejmie większość wystarczającą do samodzielnego rządzenia. Stałoby się tak nawet pod rządami nowej ordynacji wyborczej, która zdobycze tej partii uszczupla o blisko 30 mandatów. W Senacie Sojusz królowałby niepodzielnie, chyba że ugrupowania posierpniowe wystawiłyby wspólnych kandydatów. Taki jest wynik naszej symulacji opartej na wynikach sondaży. W przypadku Senatu to pierwsza tego rodzaju przymiarka.

Ośrodki badania opinii publicznej przeprowadzały marcowe badania preferencji wyborczych w okresie stosunkowo spokojnym. Nie była znana jeszcze decyzja Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego o opuszczeniu AWS, dopiero zaczęto się zastanawiać, jaki wpływ na stan Akcji będzie miał powrót do czynnej polityki byłego wicepremiera Janusza Tomaszewskiego. Platforma Obywatelska w zaciszu przygotowywała swój program i raczej wydawała się trwać w letargu, co odbiło się na jej pozycji, gdyż we wszystkich rankingach nieco straciła. Wzmożona aktywność nie pomogła natomiast Unii Wolności. Ta partia drugi miesiąc z rzędu stoi na granicy wejścia do parlamentu.

Wszystko sami

SLD swój program na wybory sformułował wyraźnie: celem jest samodzielne rządzenie, a więc zdobycie ponad 230 mandatów. Obecne nastroje realizacji tego hasła sprzyjają: SLD w koalicji z Unią Pracy (porozumienia z Krajową Partią Emerytów i Rencistów ośrodki badania opinii publicznej jeszcze nie odnotowały) zdobywa większość i to z dużą nawiązką. Przy poparciu przekraczającym 45 proc. nawet odejście od korzystniejszego systemu d’Hondta daje SLD możliwość samodzielnego tworzenia rządu. Biorąc pod uwagę, że ...

Wybory do Sejmu

Ordynacja proporcjonalna – mandaty dzieli się proporcjonalnie do liczby głosów zdobytych przez poszczególne listy kandydatów, według wprowadzonej obecnie metody Sainte-Lague. Stosuje się przy tym próg liczby głosów, jaką trzeba zdobyć, aby w podziale uczestniczyć. W Polsce wynosi on 5 proc. dla partii i 8 proc. dla koalicji.

Metoda Sainte-Lague – w wyborach do Sejmu zastąpi stosowaną poprzednio metodę d’Hondta. W metodzie S-L liczbę ważnych głosów oddanych w okręgu wyborczym na listy partyjne dzieli się przez kolejne liczby nieparzyste (1, 3, 5, 7 itd.) do chwili, gdy z uzyskanych w ten sposób ilorazów można uszeregować tyle największych liczb, ile jest mandatów do rozdysponowania w okręgu wyborczym. Metoda S-L jest uznawana za neutralną, ponieważ nie premiuje ani dużych, ani małych partii politycznych.

Wybory do Senatu

Ordynacja większościowa – wygrywa ten, kto zdobywa w danym okręgu większość głosów, czyli zwycięzca bierze wszystko.