POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 32 (2413) z dnia 2003-08-09; s. 26-28

Kraj / Kariera Anity Błochowiak

Bianka Mikołajewska

Śledcza Piła

Anita Błochowiak budzi emocje polityczne, a także towarzyskie. Ma swoich zaprzysięgłych wrogów, ale też sympatyków, zwłaszcza w męskiej części opinii publicznej. Czy nowa gwiazda SLD zgaśnie wraz z zamknięciem śledztwa w sprawie afery Rywina? Czy odwrotnie: na naszych oczach narodziła się nowa lwica lewicy?

W restauracji hotelu poselskiego kilku posłów opozycji komentuje ostatnie wydarzenia w kraju. Nagle rozmowa cichnie, a od strony zajmowanego przez posłów stolika dobiega teatralny szept: – Śledcza Piła idzie! Po chwili grupę mija statecznym krokiem posłanka Anita Błochowiak. Piłą miał ją ponoć nazwać jako pierwszy jeden z posłów Prawa i Sprawiedliwości. W większym gronie oglądali wówczas relację telewizyjną z przesłuchania ministra Grzegorza Kurczuka. Anita Błochowiak zarzuciła posłowi Zbigniewowi Ziobro (PiS), że udostępnia akta sprawy niepowołanym osobom i zadaje świadkowi pytania przez te osoby podsuwane. Domagała się, by przewodniczący komisji Tomasz Nałęcz interweniował w tej sprawie, przez kilkanaście minut uniemożliwiając posłowi PiS zadawanie pytań. – Ale piła! – miał wówczas jęknąć jego klubowy kolega przed telewizorem. I tak już zostało. To jednak nie jedyny przydomek posłanki Błochowiak. Działacze samorządowi Pabianic nazywają ją Żelazną Anitą lub Żyletą. W domu od nieco twardej Anity wolą delikatną Anię, a zdezorientowany wielością imion narzeczony nazywa ...